Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Anglia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Anglia. Pokaż wszystkie posty

19 września 2014

„Zadany cios i czyn spełniony”*

Maciej Słomczyński ma na swoim koncie wiele tłumaczeń z języka angielskiego, w tym wszystkie dzieła Wiliama Szekspira i Ulissesa Joyce’a. Pisywał również powieści kryminalne, wydając je pod pseudonimami Kazimierza Kwaśniewskiego i Joe Alexa.
Jako Joe Alex wydał Słomczyński między innymi osiem powieści o autorze kryminałów pomagającym swojemu przyjacielowi, Benowi Parkerowi, pracującemu jako policjant śledczy, w rozwiązywaniu trudniejszych spraw. Narracja prowadzona jest w pierwszej osobie, a postać autora-detektywa jawi się zadziwiająco podobna do Sherlocka Holmesa, z tą różnicą, że Benjamin Parker jest jednak nieco lotniejszy od inspektora Lestrade’a, a naprowadzony przez Alexa potrafi nawet samodzielnie wysnuwać prawidłowe i logiczne wnioski. W niektórych przygodach towarzyszy Alexowi jego ukochana, urocza i najpiękniejsza Karolina Beacon, archeolog, pasjonująca się kulturą krajów Morza Śródziemnego.
Wszystkie powieści skomponowane są według podobnego schematu: morderstwo zwykle jest w jakimś sposób zapowiedziane bądź przeczuwane, liczba podejrzanych o dokonanie zbrodni ograniczona do grona kilku związanych ze sobą osób, przebywających akurat na ściśle ograniczonym terenie, a śledztwo trwa zaledwie kilka godzin. Zawsze też w pobliżu jest Joe Alex, wezwany przez Parkera czy kogoś związanego z przyszłą ofiarą, bądź przypadkiem będący na miejscu (przedstawienie teatralne, urlop na wyspie, podróż samolotem). W każdym też przypadku wydaje się początkowo niemożliwe, by morderstwa dokonał ktoś z otoczenia ofiary, zawsze jednak okazuje się, że niemożliwe było jedynie pozornie, co ze swadą i elokwencją wykazuje Alex, ku uciesze czytelników.
Nie jestem fanką kryminałów. Właściwie to wcale ich nie lubię. Czasem jednak czuję potrzebę przeczytania jednego czy drugiego, nie dla uroków zbrodni czy porywającej fabuły, ale raczej dla zgrabnego toku rozumowania śledczego rozwiązującego zagadkę. To upodobanie zostało mi chyba jeszcze z czasów pierwszego czytania przygód Sherlocka Holmesa i wraca co jakiś czas. Wtedy sięgam po coś napisanego w zbliżony sposób i mam z czytania sporą przyjemność. Dużym plusem powieści Słomczyńskiego jest to, że dało się przeczytać relacje z ośmiu dochodzeń Joe Alexa jedną po drugiej, mimo powtarzającego się schematu.
Poniżej krótko o każdej z powieści o Joe Alexie.

● ● ●

Joe Alex, Powiem wam, jak zginął
Joe Alex, autor powieści kryminalnych, wyjeżdża do posiadłości przyjaciela, by tam w spokoju pisać kolejne dzieło. Niestety już pierwszej nocy popełnione zostaje morderstwo, a winnego zbrodni szukać trzeba wśród mieszkańców i gości obecnych w domu. Śledztwo prowadzi drugi przyjaciel autora i bohatera, przy współudziale samego Joe Alexa. Kolejne rozmowy odkrywają niewidoczne na pierwszy rzut oka sprawy i wzbudzają spore emocje.
Oprócz wątku kryminalnego poznajemy przeszłość Joe Alexa i przyjaźń łączącą go z Ianem Drummondem i Benem Parkerem od czasów wojny, kiedy to latali razem bombowcem i jako jedyni z załogi przeżyli tamten koszmar. Motywem przewodnim jest cytat z dramatu Szekspira.
(Ocena: 4/6)

Joe Alex, Śmierć mówi w moim imieniu
Joe Alex i Ben Parker uprzyjemniają sobie czas oglądaniem przedstawień teatralnych. W trakcie jednego z nich zostaje popełnione morderstwo, co wychodzi na jaw dopiero późno w nocy, przy okazji obchodu teatru przez portiera. Zabitym jest typ wredny i niemiły, który dał się we znaki wielu znajomym, więc nikt go specjalnie nie żałuje. Śledztwo ograniczone jest do małej grupy osób, głównie związanej z teatrem, i toczy się w ciągu kilku godzin nocnych. Joe Alex tradycyjnie widzi więcej i przenikliwiej analizuje okoliczności, co dobitnie udowadnia Parkerowi, wprawiając go w konfuzję i uskuteczniając sprawiedliwość według własnych kryteriów.
Tytuł zaczerpnął Autor z dramatu Ionesco, granego w momencie popełnienia morderstwa. Jak zwykle jest trochę odniesień literackich i logicznego myślenia, łączenia faktów i dopasowywania teorii.
(Ocena: 4/6)

Joe Alex, Jesteś tylko diabłem
Znany prawnik zwraca się do Joe Alexa z prośbą o rozwikłanie zagadki śmierci jego narzeczonej, której samobójstwo wydaje się wątpliwe w świetle okoliczności, w jakich znaleziono ciało. Alex wyjeżdża do dworku, nad którego mieszkańcami wisi klątwa sprzed wieków i dzieją się rzeczy na tyle dziwne, że świeżo mianowany konsultantem policyjnym Alex decyduje się jechać mimo nawału innych zajęć. Gdy tajemnicze znaki obecności diabła pojawią się znowu, wszyscy uświadomią sobie, że coś wisi w powietrzu.
Tym razem wyjazd na prowincję związany jest z utworem przypisywanym Szekspirowi; czy jednak tytułowy diabeł będzie miał za mało sił, by zmiażdżyć przeciwnika i spełnić w całości klątwę przypisywaną czarownicy...
(Ocena: 4/6)

Joe Alex, Cichym ścigałam go lotem
Sir Gordon Bedford, znany ekonomista i entomolog, popełnia samobójstwo w swoim domu na przedmieściach Londynu. Na to pozornie wygląda, jednak po bliższych przeszukaniu gabinetu naukowca okazuje się, że zostawił on dwa listy samobójcze, co prowadzącemu sprawę Benowi Parkerowi wydaje się wystarczająco dziwne, by zawezwać na miejsce śmierci Joe Alexa. Policyjny konsultant po kilku godzinach śledztwa i kojarzenia faktów typuje mordercę i prowokuje go do przyznania się do winy.
Nieco słabsza od poprzednich, podana w formie powieści opisanej w powieści, czytanej dla przyjaciół. Ciekawą rolę przeznaczył Autor ćmie, zwanej trupią główką (Acherontia atropos), kojarzącej się z jedną z greckich Mojr, która nawet po pozbawieniu jej życia władna jest wskazać mordercę swojego oprawcy. W tej części motto zaczerpnął Joe Alex z Ajschylosa.
(Ocena: 4/6)

Joe Alex, Zmącony spokój Pani Labiryntu
Joe Alex i Karolina Beacon, wraz z grupą archeologów, wyjeżdżają na małą wyspę Keros gdzieś na Morzu Egejskim, by odnaleźć starożytny labirynt ze świątynią Atany. Poszukiwania w grotach wyspy przerywa śmierć jednego z archeologów, znalezionego z posążkiem bogini w dłoniach, co jest odczytane jako przejaw jej gniewu. Joe Alex potrafi sobie jednak poradzić i z boskimi przeciwnikami.
Trochę za krótka powieść, zbyt mało emocji, za szybko rozwiązana zagadka. W porównaniu z poprzednimi częściami cyklu rozczarowuje.
(Ocena: 3,5/6)

Joe Alex, Gdzie przykazań brak dziesięciu
Joe Alex zostaje wraz z panną Beacon zaproszony do domu jej dziadka, u którego Karolina spędziła część dzieciństwa i skąd ma dobre wspomnienia. Przy okazji, na prośbę Bena Parkera, Alex ma rozejrzeć się i zapobiec ewentualnym przejawom przemocy, z jakimi mógłby ktoś wystąpić wobec gospodarza, dziewięćdziesięciodwuletniego sir Johna Somerville’a.
Jak dotąd najciekawsza część. Dostatecznie obszerna, żeby dobrze wprowadzić w specyficzną tematykę i stosunki rodzinne i towarzyskie grupy bawiącej z Mandalay House (echa wschodnioazjatyckie widoczne są już w wierszu Kiplinga, będącego mottem). Zbrodnia, choć oczekiwana z napięciem, wcale nie jest banalna, a rozwiązanie jak zwykle interesujące. No i to niekonwencjonalne podejście Alexa do sprawiedliwości...
(Ocena: 4,5/6)

Joe Alex, Piekło jest we mnie
Jedna z pierwszych spraw Joe Alexa, prowadzona niedługo po zaznaniu sławy i podróży do południowej Afryki na zaproszenie Klubu Miłośników Powieści Kryminalnej. Rzecz cała odbywa się na lotnisku w Johannesburgu i w samolocie, lecącym do Londynu. Tym razem czytelnikowi towarzyszą strofy z Raju utraconego Miltona.
Alex początkowo uważa, że wnętrze samolotu jest miejscem wyjątkowo niekorzystnym dla mordercy planującego zbrodnię, ale po znalezieniu ciała współtowarzysza podróży uświadamia sobie, jak bardzo się mylił. Rzecz w tym, że w kabinie samolotu każdy miał taką samą możliwość zabicia i nikt nie ma stuprocentowego alibi. Konieczne staje się odkrycie motywu, by wytypować mordercę.
(Ocena: 4/6)

Joe Alex, Cicha jak ostatnie tchnienie
Wydawca powieści kryminalnych pragnie uczcić swój sukces wydawniczy niecodzienną imprezą. Na zamku, położonym na półwyspie, odcinanym od lądu przez każdy przypływ, gości kilka osób związanych ze swoją firmą. Wspólna zabawa polega na odnalezieniu, według skąpych wskazówek, ciała zabitej przed wiekami mieszkanki obronnej budowli. Każdy po kolei, sam i bez pomocy innych, szuka odgrywającej ją Grace Mapleton, do czasu, gdy ktoś przynosi wiadomość, że makabryczna inscenizacja stała się ponurą rzeczywistością.
Jak zwykle błyskotliwe śledztwo Alexa doprowadza do ujawnienia winnych zaplanowanej zbrodni i jak zwykle zwycięża specyficzne poczucie sprawiedliwości detektywa, mające przynieść zadośćuczynienie zbrodni i ochronić niewinnych przed żądzą sensacji tłumów.
(Ocena: 4/6)

* Cytat w tytule pochdzi z „Orestei” Ajschylosa.

22 sierpnia 2014

Narnia

Baśniowa kraina, pełna królów i mówiących zwierząt, stworzeń rozumnych, choć wyglądających inaczej niż te spotykane na Ziemi, obfitująca w przygody i niebezpieczeństwa, nieoczekiwane zmiany losu, przyjaźnie i nienawiści – taka sceneria powstaje w wyobraźni wielu ludzi od wczesnego dzieciństwa; niektórzy z nich, jak Lewis, potrafią przemienić ją w słowa i podarować innym. Tak powstał siedmioczęściowy narnijski cykl osadzony w jednej krainie, opowiadający o kluczowych momentach jej historii, o czasach różnych, pokojowych i wojennych, ale zawsze obfitujących w niespodziewane wydarzenia, niebezpieczne przygody i tajemnice, których dotknięcie zostawia niezatarty ślad w pamięci i wpływa na życie bohaterów i czytelników.
Pięknie napisana baśń niesie jedynie słuszne przesłanie: trzeba wierzyć, by zwyciężyło dobro, trzeba ufać, by nie poddać się mocom ciemności, trzeba być silnym, by nie zawładnęli nami przedstawiciele zła. Jak dla mnie trochę zbyt nachalnie pokazana droga życia, zbyt jednoznacznie skierowana na chrześcijaństwo, ale w bajkach pełnych magii jestem w stanie przełknąć i to, zwłaszcza że ta o Narnii jest napisana pięknie i z wprawą, dając sporo przyjemności podczas czytania.

● ● ●

Clive Staples Lewis, Lew, czarownica i stara szafa
Rodzeństwo Pevensie wyjeżdża na wieś do domu starego profesora, by uniknąć bombardowań Londynu w czasie II wojny światowej. Tam najmłodsza Łucja odkrywa w szafie przejście do innej krainy, gdzie rządzi zła czarownica, a uciśnieni mieszkańcy wypatrują przyjścia synów Adama i córek Ewy – czwórki ludzi, mających, wraz z Aslanem, przynieść wyzwolenie gnębionym. Piotr, Zuzanna, Edmund i Łucja odmieniają życie Narnijczyków, walczą przy boku wybawiciela Aslana i dobrych mieszkańców z Białą Czarownicą, uosobieniem zła tkwiącego w człowieku, i rządzą potem w pokoju przez długie lata. Ładna baśń o przeznaczeniu i marzeniach, które mogą się spełnić.
(Ocena: 5/6)

Clive Staples Lewis, Książę Kaspian
Piotr, Zuzanna, Edmund i Łucja ponownie trafiają do Narnii. W ich kraju upłynął rok, w baśniowej krainie tysiąc lat; pałace zamieniły się w ruiny, rzeki wyżłobiły nowe koryta, obyczaje się zmieniły, rządy przejęli obcy przybysze, a dawni mieszkańcy zmuszeni zostali do ukrywania się. Wśród nowych ludzi, Telmarów, też nie działo się dobrze: poprzedni monarcha, król Kaspian, został zamordowany, a władzę przejął jego brat, Miraz, dybiąc też na życie prawowitego następcy. Młody książę Kaspian szukał pomocy u mówiących zwierząt i legendarnych królów Narnii, by przywrócić dawne obyczaje i równość wśród istot myślących. Kolejne starcie dobra ze złem przy wydatnej pomocy Aslana jest okazją dla przeżycia przygód, o jakich nie śniło się rówieśnikom rodzeństwa Pevensie.
(Ocena: 5/6)

Clive Staples Lewis, Podróż „Wędrowca do świtu”
Łucja i Edmund spędzają wakacje u wujostwa, w towarzystwie kuzyna Eustachego, typka nieciekawego i złośliwego. Męczący pobyt zmienia się nagle w niezwykłą przygodę, gdy cała trójka zostaje nagle przeniesiona do Narnii, tuż przed dziób prującego fale morza statku młodego króla Kaspiana. Radość z powrotu do wymarzonej krainy psuje trochę marudzenie Eustachego, ale magia Narnii i na niego wpłynie w końcu w sposób bardzo pozytywny. Tym razem przyjaciele wędrują po morzach i odwiedzają wyspy w poszukiwaniu siedmiu baronów królestwa, wysłanych dawno temu przez Miraza. Ostatnia narnijska przygoda Łucji i Edmunda znajdzie swój epilog na krańcu świata, gdzie słone morze zmienia się w słodkie, a marzenia znajdują kres.
(Ocena: 5/6)

Clive Staples Lewis, Srebrne krzesło
Eustachy i jego szkolna koleżanka, Julia, uciekając przed prześladującymi ich uczniami trafiają do Narnii. Tym razem dzieci są potrzebne, by odnaleźć zaginionego królewicza Riliana, syna Kaspiana, którego nieobecność trwa już dziesięć lat. W swojej wędrówce Eustachy i Julia mają się kierować wskazówkami otrzymanymi od Aslana. Oczywiście od początku wszystko się plącze, rozpoznanie poszczególnych znaków wcale nie jest takie proste, ale droga przez Narnię znaną i nieznaną pełna jest niezapomnianych przygód. (Nie brakuje elementów komicznych, tu szczególnie zabawne są pomyłki przygłuchego Zuchona, który zamiast „dziewczynka nazywa się Julia” słyszy „dziewczynka nieżywa się turla” i tym podobne.)
(Ocena: 5/6)

Clive Staples Lewis, Koń i jego chłopiec
Opowieść z czasów, gdy Narnią rządzili czterej władcy: Piotr, Zuzanna, Edmund i Łucja. W sąsiednim Kalormenie przygotowywana jest napaść na Narnię; jeden z synów władcy pragnie posiąść królową Zuzannę i nie potrafi znieść jej odmowy, wyrusza więc na wyprawę po brankę. Jednocześnie z Kalormenu ucieka Szasta, przybrany syn rybaka, z mówiącym koniem Brim i księżniczka Arawis z klaczą Hwin. W czwórkę wyruszają na północ, do Archenlandii i Narnii, by uciec przez kalormeńską niewolą; po drodze przeżywają wiele przygód, w wyniku których ich życie już nie będzie tak proste jak dotąd.
(Ocena: 5/6)

Clive Staples Lewis, Siostrzeniec czarodzieja
Chronologicznie ta powieść powinna być pierwszą, bo opowiada o powstaniu Narnii, ale dopiero po poznaniu poprzednich części możemy docenić niektóre smaczki i genezę istotnych elementów obecnych w narnijskiej historii. Do tajemniczej krainy, przepełnionej śpiewem Aslana-stwórcy trafiają Pola i Digory, późniejszy profesor znany nam z domu, w którym znajduje się magiczna szafa. Niestety Digory wciąga za sobą do Narnii również czarownicę Jadis, która później tak mocno namiesza w historii. Chłopiec dostanie jednak szansę zrehabilitowania się, bo Aslan jest wprawdzie lwem nieoswojonym, ale dobrym i miłosiernym.
(Ocena: 5/6)

Clive Staples Lewis, Ostatnia bitwa
Zmierzch Narnii przyjdzie od strony Kalormenu. Ostatni król, Tirian, będzie musiał stoczyć nierówną walkę z najeźdźcami, przybyłymi na wezwanie fałszywego przedstawiciela Aslana. W decydującej bitwie między siłami dobra i zła po stronie Aslana i Tiriana staną wezwani znowu w potrzebie przedstawiciele ziemskiej cywilizacji – Eustachy i Julia, wspomagani przez prawie wszystkich, którzy kiedyś odwiedzili Narnię.
Świat, jaki widzą bohaterowie, jest odbiciem tego, co siedzi w ich wnętrzu; nie da się zobaczyć światła, jeśli uparcie trwa się w ciemności, nie można poddać się złu, jeśli ufa się dobru. Przesłanie jest proste i jasne, wyłożone wręcz łopatologicznie, co nie zawsze jest zaletą.
(Ocena: 5/6)

18 sierpnia 2013

Komedia omyłek podczas podróży w czasie

Connie Willis
Nie licząc psa (To Say Nothing of the Dog)
tłum. Danuta Górska
Prószyński i S-ka, 1999

Bardzo lubię powieści zawierające wątek podróży w czasie. Podobała mi się też wcześniej czytana, inna powieść Connie Willis, o początkach tychże, niebezpieczeństwach czyhających na temporalnych podróżników i zdobyczach naukowych z podróży wynikających, pt.: Księga Sądu Ostatecznego. W Nie licząc psa przeskakiwanie do dawnych czasów odbywa się już na poziomie zaawansowanym, można dokładnie wyliczyć czas i miejsce pojawienia się, a ewentualne rozbieżności wynikają z ingerencji w historię – dlatego trzeba się bardzo pilnować, żeby nic istotnego nie zmienić i nie przenieść nic ważnego z jednego punktu czasów do innego. Kusząca jest jednak chęć ocalenia pamiątek kultury z wojennej pożogi czy uratowania od wyginięcia rzadkiego gatunku.
Ned Henry i Verity Kindle są zaawansowanymi podróżnikami. Każde z nich prowadzi odrębne poszukiwania, ale dotyczące tej samej sprawy – strusiej nogi biskupa, starocia z katedry, zaginionego w Coventry podczas nalotu bombowego w 1940 roku. Ned grzebie w ruinach katedry, a Verity szuka w XIX wieku pamiętnika panny Mering, gdzie po raz pierwszy opisana została rzeczona strusia noga i jej znaczenie w życiu Tossie. Tossie zresztą jest przodkinią upiornej szefowej Neda i Verity, lady Schrapnell.
Bardzo fajna, rozrywkowa powieść, idealna do lekkiego spędzenia czasu. Dużo przygód, liczne zwroty akcji, wiele niepewności zdarzeń i zaskakujących motywów, a do tego galeria ciekawych, wielowymiarowych postaci, nierzadko komicznych: egzaltowana, sprawiająca wrażenie głupiutkiej panna Tossie, wznosząca okrzyczki i zachwycająca się wszystkim, co zrobi jej kotka, Księżniczka Ardżumand; Terence – młodzian o sporych możliwościach, ale mało zasobnej kiesie, który wraz ze swym psem Cyrylem chce popłynąć Tamizą w poszukiwaniu wrażeń; profesor Peddick – roztargniony badacz historii i natury, zażarcie broniący swoich teorii, gotów dać się skąpać w rzece, by nie odstąpić od przekonań; Eglandyna – dziecię wścibskie i dociekliwe, zbyt dużo dostrzegające i wszędzie obecne; kamerdyner Baines – człowiek niezastąpiony, w każdej chwili służący potrzebnymi informacjami i potrafiący usłużyć swym chlebodawcom, ale i skrywający tajemnicę, która okaże się kluczowa. No i postacie ze świata XXI wieku: wspomniany już Ned i Verity, panna Werder, mająca pieczę nad skokami w czasie, Dunworthy, kierujący pracą, T.J., próbujący ustalić, co się nie zgadza i dochodzący do ciekawych wniosków, jak i budząca strach i przerażenie, władcza lady Schrapnell, we własnej postaci pojawiająca się dopiero na ostatnich stronach, ale wisząca jak złowrogi cień nad wszystkimi podkomendnymi, zmuszająca ich do pracy ponad siły i uzyskiwania imponujących wyników.
Tytuł powieści nieprzypadkowo nawiązuje do książki Jerome’a – Ned ma okazję spotkać trzech panów w łódce podczas ich podróży, tak zgrabnie potem opisanej i bawiącej wiele pokoleń. Dużo jest też innych nawiązań literackich, co bardzo lubię, głównie do powieści z XIX i początków XX wieku: P.G. Wodehouse’a, Lewisa Carrolla, Agathy Christie, Arthura Conan Doyle’a, Willkie Collinsa. Świetna komedia omyłek, w której wszelkie próby wyprostowania historii prowadzą do jeszcze większego jej zagmatwania, a obfitość wrażeń zaspokoi najbardziej łaknącego ich czytelnika.
(Ocena: 5/6)

31 maja 2013

maj 2013 – podsumowanie

Miesiąc zdominowały wyzwaniowe literki. Ilościowo niezbyt obfity, ale bardzo mnie cieszy, że sięgnęłam znów po Bunscha – ciągle lubię wracać do krainy Piastów, surowej i pokrytej jeszcze puszczami, pełnej dzikiego piękna. Udane też było zmierzenie się z gwiazdami – postawiłam pierwszą od chyba dwóch lat szóstkę. No i bardzo ładna średnia mi wyszła. :)
Jak zwykle lista przeczytanych książek, uzupełniana na bieżąco, jest po prawej, w zakładce „przeczytane w 2013”.

● ● ●

Piers Anthony, Zaklęcie dla Cameleon
Nie spodziewałam się wiele po kolejnej powieści o magii, czarodziejach i smokach. Tym przyjemniejsza spotkała mnie niespodzianka. Mimo mocno wyeksploatowanej tematyki, opisanej na wszelkie możliwe sposoby we wszystkich ludzkich językach, Zaklęcie dla Cameleon czyta się gładko i z przyjemnością. Dobre wrażenie robi bohater, nie unikający myślenia i kierujący się intuicją, krytycznie patrzący na otoczenie, szukający swojego miejsca do życia. Motyw walki dobra i zła nie jest tak jednoznaczny, jak się pozornie wydaje. A w dodatku całkiem przyjemny wydaje się świat, w którym w końcu sensownie wykorzystuje się zdolności i naturalne predyspozycje bohaterów. Przeczytałam bez chwili znudzenia i chętnie sięgnę po więcej, jak tylko uda mi się zdobyć kolejne tomy.
(Ocena: 5/6)

Jules Barbey d'Aurevilly, Diable sprawy
(Ocena: 4,5/6)

Chimamanda Ngozi Adichie, Fioletowy hibiskus
Początek bardzo dobry, mocny i robiący wrażenie. Końcówka niestety rozmyta, co znacznie osłabia wymowę powieści, sprawiająca wrażenie, że autorka pospiesznie pokończyła wątki, żeby zabrać się już za coś innego. A tematyka powieści jest ważna: przemoc, spowodowana nadgorliwością religijną neofity, tyrańskie wychowywanie dzieci, znęcanie się fizyczne i psychiczne nad wszystkimi członkami rodziny, dyktatorskie zapędy męża i ojca, brak tolerancji dla poglądów i wierzeń innych. A z drugiej strony syndrom ofiary u maltretowanych, ich podporządkowanie się i gorliwość w spełnianiu żądań, strach przed każdym błędnym krokiem, nieustanna chęć zaspokojenia żądań despoty i zasłużenia na pochwałę. Mocny temat, aż szkoda, że trochę zmarnowany.
(Ocena: 4,5/6)

Aharon Appelfeld, Badenheim 1939
Rozczarowanie. Spodziewałam się po tej książce więcej. Miała dać odpowiedź na wiele pytań, a zamiast tego postawiła nowe. W jakimś zakresie wyjaśnia, dlaczego Żydzi w czasie wojny szli bezwolnie na śmierć, jednak nie przekonuje mnie to, chyba głównie przez sposób przedstawienia życia w getcie. Dalej nie wiem, dlaczego większość wolała oswajać rzeczywistość przez samooszukiwanie zamiast podjąć walkę. Jednak bardziej przemawiają do mnie powieści mówiące wprost o tragedii tego narodu, bez parabol i przenośni.
(Ocena: 4/6)

Heinrich Böll, Opiekuńcze oblężenie
Böll należy do tych noblistów, po których twórczość sięgam w ciemno, obok Manna i Goldinga. Nawet jeśli nie w każdym momencie mam ochotę na coś poważniejszego, to wysoka jakość jego powieści, bogaty język i umiejętne budowanie fabuły przyciągają jak magnes. Tak też Opiekuńcze oblężenie wciągnęło mnie od pierwszych zdań, przenosząc w świat chroniony przez wymyślne systemy alarmowe, policję i tabuny ochroniarzy. W świat pełen zagrożeń czających się na zewnątrz i wewnątrz rodziny bogatego przedsiębiorcy i właściciela, z nieustanną opieką i nadzorem, podsłuchami, inwigilacją, analizą zachowań. Świat ciasny i męczący. Czy warto tak żyć?
(Ocena: 5/6)

Wojciech Bauer, Wieża Życia
(Ocena: 4,5/6)

Honoriusz Balzac, Kuzynka Bietka
Monumentalne dzieło, jakim jest Komedia ludzka, ma swoje lepsze i słabsze tomy. Mało pamiętam z dawno czytanych wielu powieści Balzaca, ale postanowiłam od czasu do czasu którąś sobie przypomnieć. Ten bardzo sugestywny, realistyczny obraz francuskiego społeczeństwa pokazał Balzac w kilkudziesięciu odsłonach, wiążąc je ze sobą osobami bohaterów, przewijających się przez różne części cyklu.
Bietka to postać ubogiej krewnej, niespecjalnie urodziwej, wziętej na towarzyszkę przez uroczą kuzynkę, której poszczęściło się wyjść korzystnie za mąż. Zawiść i spryt Elżbiety, znajdującej upodobanie w mąceniu i manipulowaniu, doprowadza na skraj ruiny rodzinę, nie podejrzewającą udziału krewnej w nieszczęściu. Świetnie odmalowane, pełne życia postaci prezentują się nam na tle XIX-wiecznego Paryża, również doskonale przedstawionego, a zawiła intryga pozwala do końca śledzić z zainteresowaniem zwroty akcji, nawet jeśli niektóre są przewidywalne.
(Ocena: 4/6)

Isabel Allende, Inés, pani mej duszy
Mam wrażenie, że nie ma zbyt wielu ciekawych powieści dotyczących podboju Ameryki Południowej. Tym bardziej ucieszyłam się, gdy wpadła w moje ręce ta powieść. Zwłaszcza że twórczość Isabel Allende lubię i cenię. Głównie za to, że nie głaszcze czytelnika, pisze prosto z mostu, z werwą i dosadnie, prawdziwie, nawet jeśli prawda może zaboleć. Widać w jej powieściach silną osobowość autorki, wiedzącej, czego chce i jak to osiągnąć. I na bohaterki wybiera podobne sobie kobiety, takie jak Inés – twarde i silne, dążące do wytyczonego celu, pokonujące trudności w miarę ich pojawiania się, nie martwiące się na zapas, działające na każdym polu, na jakim mogą i muszą. Również wydarzenia są opisane bez owijania w bawełnę – konkwista jest kradzieżą i mordem, a wprowadzanie chrześcijaństwa to jedynie pretekst do poszerzania wpływów i zdobywania bogactwa.
(Ocena: 4,5/6)

Karol Bunsch, Bezkrólewie
(Ocena: 4,5/6)

Karol Bunsch, Odnowiciel
(Ocena: 4,5/6)

Alfred Bester, Gwiazdy moim przeznaczeniem
(Ocena: 6/6)

Wojciech Bauer, Ayantiall
(Ocena: 5/6)

Karol Bunsch, Dzikowy skarb
[Mieszko I]
(Ocena: 5/6)

Colleen McCullough, Bieg Morgana
Chyba zbyt wiele spodziewałam się po tej powieści. Długo czekałam na możliwość jej przeczytania, a gdy wreszcie zaczęłam, początek niemal mnie uśpił. Zbyt dokładnie, zbyt szczegółowo opisane życie w XVIII-wiecznym Bristolu. Mało mnie zainteresowały zwłaszcza opisy procesu produkcji broni palnej itp. Lepiej było, gdy zaczęła się właściwa akcja, czyli osadzenie głównego bohatera w więzieniu, a potem jego droga na zesłanie. Niemrawy w codziennym spokojnym życiu Morgan nagle okazał się gigantem przetrwania, zręcznie lawirując po meandrach angielskiego wymiaru sprawiedliwości, doskonale wyczuwając z kim i jak gadać, żeby osiągnąć cel. A celem było przetrwanie.
(Ocena: 4,5/6)

● ● ●

Statystyki:
W sumie (w miesiącu/w roku): 14/80
Powtórki: 3 (Bunsch x 3)
Cykle zakończone: 1 (Dzieje Loinu)
Cykle w trakcie: 2 (Komedia ludzka, Opowieści piastowskie)
Autorzy polscy: 5 (Bauer x 2, Bunsch x 3)
Autorzy obcy: 9 (Anthony, Adichie, Barbey, Appelfeld, Böll, Allende, Balzac, Bester, McCullough)
Średnia ocen: 4,68

Realizacja projektów:
Książki historyczne – 4 (Bunsch x 3, Allende)
Nobliści – 1 (Böll)
Z półki (nowe [powtórki]/razem w roku [z powtórkami]/cel) – 4[3]/27[35]/31
Wyczekane – 4 (Barbey, Böll, Appelfeld, Allende)
Trójka e-pik – 1.  książka, która została nagrodzona/której autor został nagrodzony: Opiekuńcze oblężenie, Gwiazdy moim przeznaczeniem 2. powieść obyczajowa z wątkiem zagmatwanych relacji rodzinnych: Kuzynka Bietka 3. kryminał polskiego autora (mężczyzny): –
Z literą w tle – 13 (Anthony, Adichie, Barbey, Appelfeld, Böll, Bauer x 2, Allende, Balzac, Bunsch x 3, Bester)
Wojna i... literatura – 2 (Bezkrólewie, Odnowiciel)
Czytam fantastykę – 3 (Bauer x 2, Bester)
Pod hasłem – 0 (Pory: –)
Wyzwanie miejskie 3 (Książka historyczna dziejąca się w jednym z polskich miast lub Poznań: Dzikowy skarb, Bezkrólewie, Odnowiciel)
Eksplorując nieznane – 1 (Bester)
Jubileuszowe lektury – 0
Book-Trotter – 1 (Australia: McCullough)

30 kwietnia 2013

kwiecień 2013 – podsumowanie

Nie był to jakościowo najlepszy miesiąc. Na początku dominowały czytadła, a więc książki średnie, musiałam się więc poratować jakimś pewniaczkiem (Golding, Greene). Z nowych, niepowtórkowych książek, perełką miesiąca był Śmiech Afrodyty.
Jak zwykle lista przeczytanych książek, uzupełniana na bieżąco, jest po prawej, w zakładce „przeczytane w 2013”.

● ● ●

Bohdan Petecki, Taki, co przyszedł z góry
Moje pierwsze spotkanie z Peteckim (mam niejasne wrażenie, że w młodości coś tam jednak czytałam) nie było specjalnie udane. Powieść jest pokręcona, mało co wiadomo, za długo nie wiadomo, o co właściwie chodzi, a to zniechęca. Niemniej styl jest obiecujący, więc dam autorowi jeszcze szansę, zwłaszcza że posiadam dwie inne jego książki.
(Ocena: 3,5/6)
„Pamięć [...]. Coś, co człowiekowi nie pozwala skupić się na jednej, właśnie uciekającej chwili. W efekcie uciekają mu wszystkie. Ciągle.” (Wyd. Dolnośląskie, 1995, s. 23)
„Na obcej planecie wszystko musi być inne. Krajobraz, budowle, drzewa, urządzenia, a już koniecznie istoty żywe. Nikt jeszcze nie postawił stopy na żadnej zamieszkanej planecie, ale każdy wie, że byłaby nieskończenie inna. To trochę tak, jak z nową żeniaczką, po rozwodzie. Będzie zupełnie inaczej i kropka.” (s. 49)

Ursula Le Guin, Oko czapli
Przeciętna powieść bardzo dobrej autorki. Ot, taka tam opowiastka o eksplorowaniu nowej planety. Le Guin skupiła się na relacjach między dwiema zamkniętymi społecznościami, ich próbach współpracy i dzielenia się pracą do wykonania i dobrami z tej pracy płynącymi. Klasyczny układ panowie-poddani zaburza podejście „poddanych” do przymusu pracy, ich specyficzny, nieagresywny bunt i to, co z niego wynikło. Można przeczytać z braku ciekawszej lektury.
(Ocena: 4/6)

Katarzyna Grochola, Houston, mamy problem
(Ocena: 4,5/6)

Sara Gruen, Woda dla słoni
Powieść całkiem fajna, tyle że pomysł mocno odtwórczy, co mi przeszkadzało niestety. Wiekowy mężczyzna, przebywający w domu spokojnej starości, wspomina swoje życie, głównie tę część, gdy był związany z cyrkiem. Znacznie pełniej i bardziej malowniczo wykorzystał ten motyw Berger w Małym Wielkim Człowieku.
(Ocena: 4,5/6)

Małgorzata Gutowska-Adamczyk, Cukiernia Pod Amorem, t. 1-3
(Ocena: t. 1-2 – 4,5/6, t. 3 – 5/6)

Rebecca Gablé, Osadnicy z Catanu
(Ocena: 4,5/6)

Olga Gromyko, Zawód: Wiedźma: Tom 1
Szkoda, że nie przeczytałam tej powieści parę lat temu – na pewno by mi się spodobała. Niestety teraz jest tylko niezła, wyrosłam i za dużo dobrych książek przeczytałam, żebym mogła ją uznać za lepszą. Poza tym konfrontacja wiedźmy z wampirami wydaje mi się już mało ciekawa, nawet jeśli wszystko opisane jest z dużym humorem, choćby i chwilami nieco wymuszonym, sztucznym. A, i to, że zło zostaje pokonane przez młodą, niedoświadczoną adeptkę, jest już tak wtórne i trącące myszką, że naprawdę chwilami ciężko się czyta. Ogólnie: można, ale nie trzeba, są lepsze powieści fantasy.
(Ocena: 4/6)

Dmitry Glukhovsky, Metro 2033, Metro 2034
Przyznam się, że mam słabość do powieści postapo, więc łapię wszystko o tej tematyce. Metro plasuje się gdzieś w środku stawki – dostarczyło kilku fajnych chwil, ale zbyt dużo miało scen skądś znajomych, żeby zasłużyć na piątkę. Ciut lepsza była część druga, oprócz akcji zawierająca garść rozważań o kondycji ludzkości przed kataklizmem atomowym i po nim. Można się zapoznać, choćby dla orientacji, co takiego o tej tematyce Rosjanie wymyślili.
(Ocena: 4,5/6)

Peter Green, Śmiech Afrodyty
(Ocena: 5,5/6)

Philippa Gregory, Ziemskie radości
John Tradescant jest ogrodnikiem i podróżnikiem. Pracuje dla najznakomitszych person w Anglii, tworząc ogrody, hodując rośliny, zbierając nowe okazy w różnych miejscach znanego świata. Jest powiernikiem i cichym doradcą, zawsze w służbie, zawsze gotowy na nową przygodę, do ostatnich dni życia troszczący się o swoje rośliny.
Jak na pierwsze spotkanie z autorką wyszło całkiem nieźle. Trochę długo się wciągałam, co przy powieści historycznej rzadko mi się zdarza, ale potem było już dobrze. Wyszła z tego niezła powieść, dość drobiazgowo opisująca bohaterów, tych małych i tych wielkich, łącznie z królewskimi. Ciekawe spojrzenie na czasy Stuartów.
(Ocena: 4,5/6)

Robert Graves, Córka Homera (powtórka)
Podeszłam do tej powieści drugi raz. Z niezbyt budującym rezultatem. Córka Homera chyba najmniej mi leży z poznanych dotychczas książek Gravesa. Gubiłam się w imionach, chociaż nigdy nie miewam tego problemu (nawet Buendiów rozpoznawałam bez trudu), akcja musiała się długo przebijać do mojej świadomości, a i tak nie porwała, no nie podeszła mi. Nie mogę też powiedzieć, żeby była zła, jest po prostu średnia.
(Ocena: 4/6)

William Golding, Widzialna ciemność
(Ocena: 5/6)

Graham Greene, Sedno sprawy (powtórka)
(Ocena: 6/6)

Wojciech Lewandowski, Przez pustynie na ośnieżone szczyty...
(Ocena: 4,5/6)

Maurice Leblanc, Zbrodnia w zamku; Tajemnica Królowej
Arsen Lupin znany jest chyba wszystkim. Dżentelmen-włamywacz to postać stworzona jako przeciwwaga dla genialnych literackich detektywów, tropiących zbrodnię z maestrią i wprawą, przede wszystkim dla Sherlocka Holmesa. Przygody tego przestępcy są na pewno malownicze i tajemnicze, ale literacka strona powieści Leblanca pozostawia sporo do życzenia. Prościutka stylistyka i minimalizm użytych środków pozwalają skupić się na temacie, czyli zbrodni i kradzieży. Niestety mocno trąci myszką. Do oddania, jeśli ktoś jest chętny.
(Ocena: 3/6)

● ● ●

Statystyki:
W sumie (w miesiącu/w roku): 18/66
Powtórki: 2 (Graves, Greene)
Cykle zakończone: 2 (Cukiernia pod Amorem, t. 1-3, Metro x 2)
Cykle w trakcie: 0
Autorzy polscy: 6 (Petecki, Grochola, Gutowska-Adamczyk x 3, Lewandowski)
Autorzy obcy: 12 (Le Guin, Gruen, Gablé, Gromyko, Glukhovsky x 2, Green, Gregory, Graves, Golding, Greene, Leblanc)
Średnia ocen: 4,42

Realizacja projektów:
Książki historyczne – 6 (Cukiernia pod Amorem, t. 1-3, Śmiech Afrodyty, Córka Homera, Sedno sprawy)
Nobliści – 1 (Golding)
Z półki (nowe [powtórki]/razem w roku [z powtórkami]/cel) – 6[2]/23[32]/31
Wyczekane – 3 (Osadnicy z Catanu, Śmiech Afrodyty, Widzialna ciemność)
Trójka e-pik – 1. książka, w której motyw kulinarny odgrywa ważną rolę: Cukiernia pod Amorem, t. 1-3 2. kryminał pisany kobiecą ręką: – 3. książka, która została zekranizowana: Woda dla słoni
Z literą w tle – 15 (Le Guin, Grochola, Gruen, Gablé, Gutowska-Adamczyk x 3, Gromyko, Glukhovsky x 2, Green, Gregory, Graves, Golding, Greene)
Wojna i... literatura – 4 (Cukiernia pod Amorem, t. 1-3, Sedno sprawy)
Czytam fantastykę – 1 (Osadnicy z Catanu)
Pod hasłem – 3 (Domy, chatki i zamczyska: Cukiernia pod Amorem, t. 1-3)
Wyzwanie miejskie – 1 (Kryminały z akcją z jednym z polskich miast lub powieść, której fabuła osadzona jest w Lublinie: Cukiernia pod Amorem, t. 2)
Pochłaniam strony, bo kocham tomy (24.01.–24.04.2013) – 16577! Wygrałam!
Eksplorując nieznane – 0
Jubileuszowe lektury – 4 (Pratchett)

30 grudnia 2012

grudzień 2012 – podsumowanie

Miesiąc zdominowały wyzwania, do których przeczytałam sporo książek. Najwięcej wyszło mi do „Z literą w tle”, bo oczekujących na czytanie powieści autorów na C miałam sporo. W ocenianiu byłam łaskawsza, chyba musiałam odstresować się z lżejszymi powieściami, bo nawet sensacje uzyskały dość wysokie noty, co jest ostatnio u mnie rzadkie.
Jak zwykle lista przeczytanych książek, uzupełniana na bieżąco, jest po prawej, w zakładce „przeczytane w 2012”.

● ● ●

Robert Harris, Enigma
Zaczynając czytać Enigmę miałam nadzieję na powieść o kryptografii, maszynie szyfrującej i ludziach, którzy rozgryźli jej działanie, przyczyniając się do pokonania Niemców w II wojnie światowej. Owszem, jest trochę o tym, jednak sama enigma została potraktowana jako tło dla niezbyt zajmującej afery, która zaczęła się jako miłosna, a gdzieś po drodze przemieniła się w szpiegowską. Jest to dość sprawnie napisana historyjka, która nie powala akcją, ale z braku czegoś ciekawszego można przeczytać.
(Ocena: 4/6)

David Liss, Handlarz kawą
W zasadzie Handlarz kawą zawiera to, co powinna zawierać wciągająca powieść: intrygę, miłość, zdradę, nienawiść, zemstę. Jest dostatecznie sensacyjna w założeniu i opowiada o interesujących sprawach w ciekawych czasach, żeby wydać się łakomym kąskiem. Ale... no właśnie. Rozkręca się toto przez 3/4 książki, nudząc i usypiając czytelnika, żeby dopiero w końcówce wprowadzić tempo zdolne zainteresować go i ożywić. Zakładając oczywiście, że tenże czytelnik wytrwał. Przyznam, że przyszło mi to z trudem i nie jestem przekonana, czy było warto. Na pewno bardziej zainteresuje kogoś, kto zna się na giełdzie i pragnie poznać początki rządzących nią mechanizmów. Dla mnie pozostaje przeciętną powieścią z szybką końcówką (za to dodałam pół punktu).
(Ocena: 3,5/6)

Marcin Ciszewski, www.1939.com.pl, www.1944.waw.pl
(Ocena: 5/6)

Stefan Chwin, Hanemann
Gdańsk, koniec II wojny światowej i kilkanaście powojennych lat. Hanemann pozostaje w Gdańsku, samotny po stracie dziewczyny, nie ucieka do Niemiec, jak inni mieszkańcy, przed nadchodzącymi wojskami polskimi. Układa sobie życie dogadując się z nowymi sąsiadami, rozpamiętuje przeszłe życie, tworzy nowe.
Bardzo dobrze napisana powieść. Lubię czytać Chwina ze względu na język, jakim się posługuje, tyle że Hanemann akurat niespecjalnie mnie urzekł fabułą, znacznie ciekawszy był Złoty pelikan.
(Ocena: 4,5/6)

Andrzej Pilipiuk, Aparatus
Coś jest w twórczości Pilipiuka, że, mimo ogólnej mojej niechęci do krótkich form, jego opowiadania czytam zawsze z zainteresowaniem. Lubię zwłaszcza te, w których nie występuje Wędrowycz. Tym razem poczytałam sobie z ebooka (Woblink), nieźle przygotowanego (mało literówek było ;)).
(Ocena: 4,5/6)

Marcin Ciszewski, Major
(Ocena: 5/6)

Alina i Czesław Centkiewiczowie, Tumbo z Przylądka Dobrej Nadziei
(Ocena: 4,5/6)

Alina i Czesław Centkiewiczowie, Tumbo nigdy nie zazna spokoju
(Ocena: 5/6)

John Grisham, Ominąć święta
(Ocena: 4/6)

Andrzej Szczypiorski, I ominęli Emaus
Samobójstwo nowego znajomego jest pretekstem do wędrówki przez życie i jego, i narratora, a także do ogólnych rozmyślań o sensie istnienia. Liczne retrospekcje z życia narratora przeplatają się z poszukiwaniami informacji o zmarłym, poznawaniem jego rodziny i przyjaciół. Pobudzone wyobraźnią scenariusze zdarzeń zyskują status prawdy objawionej przekazanej czytelnikowi przez wczuwającego się narratora. W sumie 220 stron, przez które w miarę szybko przebrnęłam, bo chciałam sięgnąć po coś bardziej interesującego. Bardzo ładne wydanie książki z licznymi literówkami (SAWW, 1992).
(Ocena: 3,5/6)
„To nieprawda, że każda kanalia boi się własnego cienia. Bywają łotry heroiczne.” (s. 60)

Marcin Ciszewski, www.ru2012.pl
(Ocena: 5/6)

Flanagan John, Cesarz Nihon-Ja
Ostatni chronologicznie tom Zwiadowców. Mimo schematyczności i zbyt czarno-białych postaci trudno się od lektury oderwać. Umiejscowienie w egzotycznej scenerii krainy przypominającej Japonię jest dodatkowym elementem przyciągającym. Rządzący Nihon-Ja cesarz Shigeru musi się bronić przed buntownikiem, w czym pomaga mu garstka wiernych wojowników, wśród których znalazł się i Horace. Jak zwykle Halt, Will i Horace wykazują się odwagą i pomysłowością, a tym razem aktywnie pomagają im Evanlyn i Alyss.
Ciekawa, wciągająca powieść z zatrważającą ilością błędów literowych, stylistycznych i interpunkcyjnych. Szkoda. :(
(Ocena: 5/6)

Marcin Ciszewski, Mróz
Kryminał i sensacja to nie to, co nutinki lubią najbardziej. Jednak Marcin Ciszewski potrafi tak napisać powieść sensacyjną, że trudno się oderwać. Trzyma zwłaszcza mróz dochodzący prawie do 60 stopni. Minus. :) Aż musiałam sprawdzać, ile jest na termometrze za oknem, tak sugestywnie opisał paraliż komunikacyjny Warszawy, wysiadanie telefonów i zamarzanie oddechów wraz z niezakrytymi częściami ciała. I w tym wszystkim akcja na najwyższym szczeblu politycznym, czyli zamachy, porwania, pościgi, strzelanki. I Jakub Tyszkiewicz jako jeden z głównych ścigających, zdesperowany, gotowy na wszystko, skuteczny. Bardzo dobra rozrywka.
(Ocena: 5/6)

Flanagan John, Zaginione historie
Kilka opowiadań ze świata Zwiadowców, uzupełniających i wyjaśniających dzieje kluczowych postaci, zarówno po zakończeniu wyprawy do Nihon-Ja, jak i sprzed lat. Wszystko spięte klamrami wykopalisk archeologicznych, podczas których odnalezione są zapiski dotyczące Korpusu Zwiadowców.
Znacznie lepsza korekta niż w poprzedniej części, chociaż do ideału jeszcze daleka droga.
(Ocena: 5/6)

Marcin Ciszewski, Upał
Kolejna powieść sensacyjna z cyklu o Jakubie Tyszkiewiczu, tym razem rozwiązującym problemy terrorystyczne podczas Euro 2012. Jak to u Ciszewskiego – dużo się dzieje, jest wartko i wciągająco, chociaż już zbyt schematycznie. Chyba jednak czytanie sześciu powieści tego samego autora w krótkim czasie nie było najlepszym pomysłem. ;)
(Ocena: 4,5/6)

Bruce Chatwin, Wicekról Ouidah
Sprawozdanie z życia, nawet pełnego przygód, nie jest formą powieściową, jaką najbardziej lubię. Krótka opowieść o życiu Francisa Manoela da Silvy nie zachwyciła mnie, chociaż znudzić nie zdążyła. Szybko przeczytane, szybko zapomniane (mam na zbyciu, ktoś chce?).
(Ocena: 3/6)

Michael Crichton, Pod piracką flagą
(Ocena: 4,5/6)

Agata Szulc, Pseudotoster i inne perypetie
Jedna z kilku niewielkich objętościowo książeczek o tym, jak radzić sobie w trudnym życiu jedenastoletniej panny, obarczonej młodszym bratem i rodzicami, nie wykazującymi zrozumienia dla potrzeby samodzielności i eksploracji świata. Zgrabna mieszanka przygód domowych i rodzinnych to poradnik radzenia sobie młodocianych w trudnym świecie dorosłych, napisany przez zdolną piętnastolatkę. (Tę i inną książeczkę autorki mam na zbyciu.)
(Ocena: 4/6)

Orson Scott Card, Tropiciel
(Ocena: 5,5/6)

Rafał Kosik, Felix, Net i Nika oraz Świat Zero 2. Alternauci
Kolejna część cyklu o trójce szalonych gimnazjalistów równie mocno trzyma w napięciu. Felix, Net i Nika przebijają się przez kolejne światy, usiłując odnaleźć swój Świat Zero. W końcówce miałam nachalne skojarzenia z Tropicielem Carda (pewnie dlatego, że mam go świeżo w pamięci) – motyw bariery i z filmem Cube, ale nie będę przybliżać, dlaczego. Kilka innych skojarzeń jeszcze mi przemknęło, powstrzymam się jednak przed zdradzaniem zbyt wiele. Ogólnie bardzo wciągająca, szybko czytająca się powieść – podziwiam wyobraźnię autora. Tylko nie wiem, czy zmiana literki w numerze świata jest zabiegiem celowym, mającym być punktem wyjścia do kolejnego tomu, czy też zwykłą literówką, do których mnie Powergraph niestety przyzwyczaił. Na plus trzeba jednak zapisać wydawnictwu, że jest znacząco mniej błędów, niestety do ideału jeszcze trochę brakuje.
(Ocena: 5,5/6)

Kossakowska Maja Lidia, Więzy krwi
Albo mam przesyt twórczości pani Kossakowskiej, albo ostatnio bardziej mnie drażni tematyka poruszana w jej opowiadaniach. Nudzą mnie wredne anioły, szatańskie uosobienia Boga i tym podobne. W ogóle tematyka bosko-anielska jakoś mnie przesadnie nie pociąga, nawet w formie strawnej dla ateisty. Odpuszczę więc sobie na jakiś czas. A może już na zawsze.
(Ocena: 3,5/6)

● ● ●

Realizacja projektów:
Nobliści – 0
Z półki – 6 (razem: 48/16)
Wyczekane – 7 (Hanemann, Ominąć święta, Tumbo x 2, Pod piracką flagą, Tropiciel, Więzy krwi)
Trójka e-pik – 1. powieść z motywem Świąt Bożego Narodzenia: Ominąć święta 2. książka, która była Twoim planem na rok 2012: Tumbo z Przylądka Dobrej Nadziei, Tumbo nigdy nie zazna spokoju, Hanemann, Pod piracką flagą, Tropiciel 3. zagraniczna powieść z dreszczykiem: Enigma
Z literą w tle – 12 (Chwin, Ciszewski x 6, Centkiewiczowie x 2, Chatwin, Crichton, Card)
Wojna i... literatura – 5 (Enigma, Ciszewski x 4)
W sumie (w miesiącu/w roku): 22/183

1 grudnia 2012

listopad 2012 – podsumowanie

W listopadzie ujrzał wreszcie światło dzienne projekt, z którym nosiłam się od jakiegoś czasu – blog poświęcony szeroko pojętej literaturze historycznej, zarówno powieściowej, jak i eseistycznej. Blog jest współtworzony przez zapaleńców, którzy nie unikają czytania o przeszłości i lubią co nieco o niej napisać – w tej chwili jest nas dziewięcioro. Jeśli lubisz książki historyczne i masz ochotę dołączyć, zapraszam do wpisania się tutaj.
W tym miesiącu dołączyłam do dwóch nowych wyzwań: „Z literą w tle” i „Wojna i... literatura”. Pierwsze łatwe, bo jedna powieść autorki na L już leżała przyniesiona z biblioteki, a kolejną odkopałam ze stosiku, w którym pewnie jeszcze długo czekałaby na swoją kolej – każdy pretekst jest dobry, żeby przeczytać coś świeżego. Drugie wyzwanie jest trudniejsze, gdyż wymaga i przeczytania, i napisania recenzji z powieści, w której jakaś wojna się toczy. W listopadzie się udało, zobaczymy, jak będzie w następnych miesiącach.
Jak zwykle lista przeczytanych książek, uzupełniana na bieżąco, jest po prawej, w zakładce „przeczytane w 2012”.

● ● ●

Charles Dickens, Przygody Olivera Twista
Solidna powieść dziewiętnastowieczna, z klimatem Londynu i mieszczańskiego, i złodziejskiego, z jego brudami i nadziejami. Tak pochłonął mnie świat malowany piórem Dickensa, że nie przeszkadzały mi nawet naciągane sceny kajania się grzeszników, skruszonych odwołaniem do ich sumienia czy nieprawdopodobne zbiegi okoliczności. Powieści Dickensa, podobnie jak Wilkie Collinsa, mają specyficzny urok, który wciąga w ten przeszły czas i pozwala trwać w nim mimo codziennego trudu i brudu pokazywanego w uładzonej formie.
(Ocena: 5/6)

Chimamanda Ngozi Adichie, Połówka żółtego słońca
Szczytna idea pokazania walki o wolną Biafrę rozmyła się w tej powieści w nudzie wprowadzenia w klimat. Przez połowę książki trzeba czekać, żeby coś wreszcie zaczęło się dziać, a jak już się zacznie to czytelnik jest tak znudzony, że nie ma ochoty się przejąć tragedią mordowanych ludzi. Zła kompozycja powieści potrafi zabić najlepszy temat. W odzyskaniu uwagi czytelnika nie pomagają nawet nieliczne makabryczne sceny. W dodatku o pomstę woła przygotowanie książki do druku – korekta, delikatnie mówiąc, się nie spisała.
(Ocena: 3,5/6)

Irena Jurgielewiczowa, Ten obcy
Bardzo przyzwoita powieść dla młodzieży, trochę kojarzyła mi się z czytanym niedawno Szaleństwem Majki Skowron. Czwórka dzieciaków w swoim tajemnym miejscu na wyspie rzecznej odkrywa ślady kogoś obcego. Nie jest to jednak kosmita, jak mogłaby sądzić młodzież wychowana na filmach Scotta i Camerona. ;) Ten obcy porusza istotne problemy: jak ważna w życiu jest uczciwość, prawość i umiejętność porozumienia się z innymi, nie tylko z rówieśnikami, ale i z rodzicami. Dobry punkt wyjścia do rozmów z nastolatkami.
(Ocena: 4,5/6)

Colleen McCullough, Nieprzyzwoita obsesja
Na pierwszy rzut oka ciekawa tematyka leczenia spustoszeń wywołanych przez wojnę, w miarę wgłębiania się w treść coraz bardziej się rozmywa przekładając główny nacisk na zakochanie, chwilowe zauroczenie i związane z tym wybory życiowe. Za to rzecz napisana jest bardzo dobrze, bohaterowie odmalowani są w interesujący sposób, z dużą wprawą i znajomością psychologicznego prawdopodobieństwa. Pointa mi się jednak nie podobała.
(Ocena: 4/6)

Colleen McCullough, Aniołek
Ta autorka w każdej powieści jakoś zaskakuje. Aniołek to z pozoru opowieść o usamodzielnieniu, odcięciu się od pępowiny rodziców, uniezależnieniu finansowym i emocjonalnym. Nieco zniechęcający początek jest opisem nowego życia w wynajętym pokoju, zdobywania uznania w pracy, zaprzyjaźniania się z sąsiadami. Nic bardziej mylącego, bo w tej historii spisanej w formie pamiętnika młodej kobiety zawiera się tajemnica, nienawiść i zbrodnia. Na początku nic na nią nie wskazuje, a potem jest już za późno, żeby naprawić to, co się zepsuło, można tylko zminimalizować straty. W sumie solidny kawałek australijskiej literatury, chociaż bez fajerwerków.
(Ocena: 4/6)

Colleen McCullough, Tim
Im więcej czytam powieści Colleen McCullough, tym bardziej mam ochotę na kolejne. Tim to opowieść o upośledzonym umysłowo chłopcu, o pięknym ciele, i jego znajomości z Mary, starą panną. Niby zwykła historia, ale napisana z delikatnością, z dużym wyczuciem i znajomością psychiki kobiety, spełnionej zawodowo, ale samotnej. Trochę nie spodobało mi się zakończenie, ale całość robi sympatyczne wrażenie.
(Ocena: 4,5/6)

Tessa de Loo, Bliźniaczki
(Ocena: 5/6)

Thomas Berger, Mały Wielki Człowiek, Powrót Małego Wielkiego Człowieka
(Ocena: Mały Wielki Człowiek – 5/6, Powrót Małego Wielkiego Człowieka – 4,5/6)

Frederik Pohl, Gateway: Brama do gwiazd
Klasyka SF, niezła powieść o poszukiwaniu artefaktów obcej cywilizacji, roli człowieka w eksploracji kosmosu, człowieczeństwie, odwadze. Bohaterem jest Robinette Broadhead, poszukiwacz artefaktów pozostawionych przez Heechów, przeciętny człowiek o ludzkich słabościach i pragnący bogactwa. Solidna powieść, porządnie skonstruowania, z otwartym zakończeniem, dostatecznie zaciekawiająca, by czytać następną część.
(Ocena: 4,5/6)

Heinrich Böll, Anioł milczał (powtórka)
(Ocena: 4/6)

Andrzej Sapkowski, Stanisław Bereś, Historia i fantastyka
Z dużą przyjemnością przeczytałam ten wywiad-rzekę. Bardzo mi się podobała rozmowa dwóch mądrych ludzi na poziomie (nieustępliwy Bereś i zdecydowany, nie dający się podejść AS to naprawdę wybuchowa mieszanka), zwłaszcza że Sapkowskiego uwielbiam, głównie za cykl o Wiedźminie. Jego trafne spostrzeżenia, pięknie ubrane w słowa, zdecydowanie i stałość opinii i widoczne w nich poczucie własnej wartości, erudycja i znajomość dziedziny, w jakiej się literacko porusza, sprawiają, że wywiad czyta się z ogromną przyjemnością, parskając od czasu do czasu śmiechem przy co trafniejszych sformułowaniach. Dodatkowym dla mnie smaczkiem jest bliskość poglądów w sprawach zasadniczych, jakie dzielę z Andrzejem Sapkowskim. Chciałabym mieć własny egzemplarz, może komuś zbywa?
(Ocena: 5/6)

Fritz Leiber, Zobaczyć Lankmar i umrzeć
(Ocena: 5/6)

● ● ●

Realizacja projektów:
Nobliści – 1 (Böll)
Z półki – 2 (razem: 42/16)
Wyczekane – 3 (Połówka żółtego słońca, Bliźniaczki, Zobaczyć Lankmar i umrzeć)
Trójka e-pik – 1. Przygody Olivera Twista, Ten obcy, Nieprzyzwoita obsesja, Tim, Bliźniaczki, Mały Wielki Człowiek, Powrót Małego Wielkiego Człowieka, Gateway, Anioł milczał, Zobaczyć Lankmar i umrzeć 2. Anioł milczał 3. Gateway
Z literą w tle – 2 (Tessa de Loo, Fritz Leiber)
Wojna i... literatura – 1 (Bliźniaczki)
W sumie (w miesiącu/w roku): 13/161