22 listopada 2012

Rozliczenie z życiem

Tessa de Loo
Bliźniaczki (De tweeling)
Pracownia Słów, 2004

Koszmar drugiej wojny światowej do dzisiaj nie pozostawia nas obojętnymi. Pamiętamy, bo pamiętać trzeba, a i zapomnieć nie sposób. Z poczucia solidarności, z winy, ku przestrodze, z obawy, żeby to się nie powtórzyło. Dla tych, którzy zginęli po obu stronach rozległego frontu, dla żołnierzy i ludności cywilnej, mężczyzn, kobiet i dzieci. Pamiętamy i oskarżamy, pamiętamy i wybaczamy.

● ● ●

Rozdzielone w dzieciństwie siostry dorastały w dwóch odrębnych gałęziach rodziny, jasnowłosa, silna Anna na niemieckiej wsi, a słabsza, chora na gruźlicę Lotta w Holandii. Spotkały się przypadkiem po latach w belgijskim uzdrowisku, rozpoznały i zaczęły rozmawiać – żeby się poznać, powspominać, omówić przeszłe lata. Duża część ich rozmów krąży wokół wojny, jej przyczyn i wpływu na losy sióstr. Lotta oskarża, Anna wyjaśnia i tłumaczy, najlepiej jak potrafi. Każda ma do opowiedzenia historię życia trudnego – przepełnionej pracą młodości, głodu w czasie wojny, obaw o ukochanego walczącego na froncie, ukrywającego się czy zamkniętego w obozie koncentracyjnym. Między nimi jest żal i zazdrość o lepsze życie, jakie na pewno miała ta druga, o spokojniejszy sen, o łatwiejsze dzieciństwo, o miłość zaznaną lub nie od bliskich. I powtarzające się oskarżenia: Lotty o wojnę, która tkwi jak zadzior, o to, jak można było do niej dopuścić, pozwolić, by wybuchła i zabrała tyle istnień, niewinnych i bezbronnych; i Anny o tę samą wojnę, która i jej nie pozostawiła szczęśliwą, a w dodatku pogłębiła przepaść między siostrami, uniemożliwiła porozumienie, zmusiła do wyjaśnień, jaki był ten mechanizm, który pozwolił Hitlerowi zagarnąć władzę i popchnąć Niemcy do walki: „Jeśli niczego nie posiadasz i jesteś nikim, potrzebujesz czegoś innego, z czego możesz być dumnym. Hitler sprytnie to wykorzystał. Zwykły człowiek otrzymał funkcję, rangę, tytuł: strażnik dzielnicy, przywódca grupy, przywódca okręgu. Dzięki temu mogli rozkazywać, mogli zaspokoić swoją potrzebę znaczenia.” (s. 98).
Bliźniaczki spotykają się wielokrotnie, rozmawiają i rozchodzą, czasem w gniewie niezaspokojonych żądań, czasem w zadumie, we współczuciu dla tej drugiej. Lotta jest bliska decyzji o wyjeździe, jednak coś ją ciągnie do tej siostry dawno utraconej, a tak niespodziewanie odzyskanej, tryskającej radością i energią, pełnej życia mimo trudów dzieciństwa i młodości, bólu i niespełnionych pragnień; coś zmusza do słuchania Anny i opowiadania o sobie. Przeplatane opowieści o życiu po stronie niemieckiej i holenderskiej składają się na obraz rodzinnych radości i tragedii, mogących się przytrafić każdemu człowiekowi, i chwil trudnych, dla każdej w inny sposób znaczących. Opór Lotty jest wyczuwalny podczas wszystkich rozmów, jej trudności z zaakceptowaniem motywacji i powodów nie chcą ustąpić, gadatliwość żywiołowej Anny denerwuje ją – czy przekona się do siostry tak niespodziewanie odzyskanej? „Jeśli one dwie, urodzone jednocześnie przez tę samą matkę, kochane przez tego samego ojca, nie byłyby w stanie przezwyciężyć głupich, stworzonych przez historię przeszkód, komu mogło się to udać?” (s. 376) Czy Lotta, oskarżając Annę, nie oskarża też siebie, tkwiącej w niej niemieckości? Czy rozmowy z siostrą uwolnią ją od głęboko ukrytych w zakamarkach świadomości win, pogodzą z ówczesną bezsiłą, z niemocą uczynienia więcej dla ratowania kolejnych istnień, czy pogodzą ją z historią? „Przecież hitleryzm to był przypadek, zakręt historyczny, mocno uwarunkowany określonymi, dziejowymi czynnikami.” (A. Sapkowski, S. Bereś, Historia i fantastyka) – tyle że trafił na podatny grunt niemieckiej mentalności. Anna próbuje przekonać Lottę, że już nie warto się winić, że to przeszłość, że wystarczy pamięć zamiast pokutnego bicza, że mają znowu siebie i to jest ważne: „Czy wraz ze starością nie powinna przyjść łagodność i mądrość? Jeśli nam dwóm nie uda się pokonać tych barier, to jak ma się to udać innym? Wtedy na zawsze zapanuje na świecie zawziętość, a czas każdej wojny będzie można wydłużyć przynajmniej o cztery generacje.” (s. 193).
Za treść, fabułę i skłanianie do myślenia powieść ta otrzymuje piątkę. Nie będę jej karać za brak staranności polskiego wydawcy, bo redakcja, korekta i skład zasługują na pałę: brak spójności tłumaczeń z innych języków niż holenderski, zamieszczonych w przypisach, z treścią, brak źródeł niektórych cytowań (np. cytat z Lorelei Heinego nie jest wyjaśniony) przy jednoczesnym zaznaczaniu tytułów oczywistych (Na zachodzie bez zmian Remarque’a), mylenie osób, liczne błędy stylu, niespójności gramatyczne, wdowy i bękarty, przypisy na stronie poprzedzającej miejsce przypisu (czy to było w wordzie składane?!), nie mówiąc już o zatrzęsieniu zwykłych literówek i błędów interpunkcyjnych. Na szczęście przez swą treść powieść broni się przed odrzuceniem przez co wrażliwszego czytelnika.
Na podstawie powieści Tessy de Loo powstał film w reżyserii Bena Sombogaarta pod tym samym tytułem. Co nieco zostało pozmieniane, ale zasadniczo jest dość wierny. Można go obejrzeć przez iplex.pl.
(Ocena: 5/6)

2 komentarze:

  1. Bardzo lubię książki o tematyce wojennej:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To może zainteresuje Cię blog o tematyce historycznej: http://wszystkotojuzbylo.blogspot.com/
      Zapraszam! :)

      Usuń

Będzie mi miło, jeśli zostawisz komentarz dotyczący posta.
Proszę o nieskładanie mi życzeń świątecznych, bo świąt nie obchodzę, a inne uwagi najlepiej kierować na podanego maila, pocztę sprawdzam każdego dnia. Dziękuję! :)