26 maja 2013

Zemsta wśród gwiazd

Alfred Bester
Gwiazdy moim przeznaczeniem (Stars My Destination)
tłum. Andrzej Sawicki
Solaris, 2006

Czasem bardzo długo czekamy na książkę wrzuconą do szufladki „przeczytać koniecznie”. Często takie książki przynoszą jedynie rozczarowanie. Ale od czasu do czasu zdarza się perełka, która wynagradza najdłuższe oczekiwanie i wprawia w zachwyt. Wtedy wiemy, że trafiliśmy na Gwiazdy moim przeznaczeniem.
W niedalekiej przyszłości człowiek nauczy się przemieszczać w przestrzeni ziemskiej za pomocą teleportowania – wystarczy do tego znajomość koordynatów skoku. Zdobędzie też dalekie planety i rozprzestrzeni się w kosmosie tworząc kolonie i eksploatując złoża bogactw naturalnych. Coraz lepiej zagospodarowany świat nie zmieni jednak ludzkiej natury, która pozostanie podatna na poczucie wielkości, urazę, miłość czy nienawiść, odwieczne motory człowieczego postępowania. Ulegnie im również bohater Bestera, Foyle, którego pozostawiono we wraku dryfującym w przestrzeni, odmawiając elementarnej pomocy mimo wezwań SOS, Foyle, któremu pragnienie zemsty przywróci wolę życia i działania. Zemsta w świecie przyszłości smakuje mi zdecydowanie bardziej niż prosty i przewidywalny odwet dumasowskiego hrabiego.
Foyle nie jest gigantem zalet umysłu, nie potrafi obmyślić tak misternej intrygi jak hrabia Monte Christo, z którym się początkowo kojarzy, ale pragnienie zemsty jest w nim dostatecznie silne, żeby pokonać wszelkie trudności. Zbyt prostacki, że zdobyć się jakieś finezyjne metody, początkowo preferuje rozwiązania siłowe, przy użyciu materiałów wybuchowych, potem jednak spotyka na swej drodze kobietę, która pokazuje mu, ile może zyskać stosując bardziej subtelne metody, oparte na wiedzy i inteligencji. Foyle poddaje się treningowi i operacjom wszczepienia wspomagających funkcje organizmu implantów (pomysł wszczepek wykorzystany był też w Czarnych oceanach Dukaja i, bodajże, w Zamieci Stephensona), dzięki czemu staje się sprytniejszy, wymyka się siłom specjalnym, przypuszczając atak tam, gdzie się go nie spodziewają, krąży i umyka, dowiadując się, kto jest odpowiedzialny za jego cierpienie, zacieśniając pętlę wokół domniemanego sprawcy. Postać głównego bohatera jest dobrze przemyślana, a jego brawurowe akcje prowadzone są konsekwentnie i spójnie, bez zgrzytów przechodząc od jednej sceny do kolejnej.
Powieść, wydana w 1956, zaliczana jest do klasyki fantastyki. W chwili pojawienia się świeża i odkrywcza, nie jest już dzisiaj może czymś wyjątkowym, jednak ciągle jeszcze potrafi przyprawić czytelnika o emocje i przyspieszone bicie serca. Bardzo szybka akcja, nagłe jej zwroty, wzmacniane przez skoki teleportacji i przyspieszenie możliwości poruszania się organizmu (pomysł ładnie wykorzystany przez Grzędowicza w Panu Lodowego Ogrodu), jest dość wymyślna i efektowna, żeby trzymać uwagę czytelnika w napięciu do ostatnich stron. Jest w tej powieści wiele elementów typowych dla kryminałów i sensacji, okraszonych szczyptą namiętności. Jest też bardzo ciekawy obraz społeczeństwa przyszłości, ponoszącego konsekwencje upowszechnionych umiejętności, które kieruje się jednocześnie konserwatywnymi normami niczym z wiktoriańskiej Anglii, mocno ograniczającymi działalność kobiet do zamkniętych pomieszczeń. Trochę smutna to wizja, że nawet za kilkaset lat trudno nam będzie wyzwolić się z okowów sztywnej tradycji i patriarchalnego konwenansu. Obrazu dopełniają migawki z życia sekt i organizacji podziemnych, z życia dalekich planet, ludzi poddających się bezsensownym obrządkom i skazujących się na wizje narkotyczne. Smutny to świat, w którym o wartości człowieczeństwa musi ludziom przypomnieć twór sztuczny, stworzony do służenia robot. I ciągle aktualna jest przestroga, że nie można uszczęśliwiać ludzi na siłę, nie można dla dobra człowieka odgraniczać jego wolności wyboru, że trzeba odpowiedzialność złożyć w jego własne ręce i pozwolić mu błądzić, aby mogło narodzić się nowe, może lepsze, a na pewno inne, życie (i tu kolejne skojarzenie, tym razem z Końcem wieczności Asimova). Z czystym sumieniem polecam każdemu, kto chce poznać starą, dobrą fantastykę.
(Ocena: 6/6)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Będzie mi miło, jeśli zostawisz komentarz dotyczący posta.
Proszę o nieskładanie mi życzeń świątecznych, bo świąt nie obchodzę, a inne uwagi najlepiej kierować na podanego maila, pocztę sprawdzam każdego dnia. Dziękuję! :)