29 maja 2013

W krainach Loinu: Wieża Życia

Wojciech Bauer
Wieża Życia
Wydawnictwo GAM, 2005
ebook

Jako codzienna bywalczyni BiblioNETki byłam przed laty czytelniczką recenzji Wojciecha Bauera, czasem nawet w roli korektora (nie przysparzał mi pracy). Nie znałam jednak, o zgrozo, jego twórczości powieściowej. Czas było to nadrobić, a pretekstem stała się promocja ebooków, dzięki której mogłam pobrać dwie powieści składające się na cykl o Loinie.
Początek był ciężki. Kilka pierwszych stron to mozolne przedzieranie się przez nowe okolice nieznanej krainy, zamieszkiwanej przez obce rasy myślące i narody, często skłócone i w stanie wojny. Również bardzo obco brzmiące, udziwnione i trudne do wymówienia imiona bohaterów i nazwy królestw, miejscowości, miar czasu, zwierząt czy zwyczajów, których żywot kończy się w pamięci krótkotrwałej, wystarczającej jedynie na czas lektury, nie ułatwia wdrożenia się w kulturę i historię tej krainy (nie pomaga nawet to, że niektóre brzmią bardzo ładnie i śpiewnie). Takie wrzucenie czytelnika na głęboką wodę może łatwo zniechęcić do wgłębiania się w zawiłości polityki, socjologii, wierzeń i współzależności mieszkańców Loinu. Ale jakoś pokonałam początkowe trudności i z czasem było coraz lepiej. Wystarczyło jeszcze tylko przymknąć oko na naleciałości literackie, te mniej czy bardziej widoczne, na przykład z Władcy Pierścieni, i można było rozkoszować się przygodami bohaterów, wybawicieli ratujących świat.
W dniu narodzin księcia Iserii nie może przyjść na świat żadne inne dziecko. Jeśli tak się stanie, dziecko i matka powinni zostać ukarani śmiercią. Oczywiście jak to się jednak powinno w porządnej powieści przygodowej zdarzyć, rodzi się nielegalny potomek Jastiego, Itijasti, który zaraz po narodzinach zostaje ukryty i wzrasta w tajemnicy przed całym światem. Do czasu, aż przyjdzie mu wypełnić przeznaczenie i stać się zbawcą ojczyzny. Po drodze jednak czeka go wiele przygód; wśród nich znajdzie się chociażby ratowanie życia przygodnym znajomym, z którymi połączy go przyjaźń do śmierci, pościgi zabójców wysłanych do zgładzenia go, tajemnicze artefakty, pomagające w ciężkich chwilach, spotkania z trudnymi do wyobrażenia stworami (nie zabraknie i smoków), umykanie przed obrońcami Wieży, czerpiącymi z niej Moc i broniącymi obcym dostępu do niej.
Jeśli więc pominiemy mało przyjazne nazewnictwo, dostaniemy bardzo ładną powieść drogi o przeznaczeniu, poczuciu misji, obowiązku i honorze, przyjaźni i poświęceniu. W dodatku powieść ciekawą, o wciągającej fabule, i napisaną przystępnym, a jednocześnie bogatym językiem, którą czyta się z przyjemnością i zainteresowaniem. Po takim początku chętnie sięgnęłam po kolejną część.
(Ocena: 4,5/6)

1 komentarz:

  1. http://ilmondoaquattrozampe.blogspot.it/2013/05/non-uno-ma-due-preminie-jedna-ale-dwie.html
    tu znajdziesz nagrodę dla Twojego bloga
    zapraszam

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi miło, jeśli zostawisz komentarz dotyczący posta.
Proszę o nieskładanie mi życzeń świątecznych, bo świąt nie obchodzę, a inne uwagi najlepiej kierować na podanego maila, pocztę sprawdzam każdego dnia. Dziękuję! :)