Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania mroczna wieża, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty
Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania mroczna wieża, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty

30 kwietnia 2012

kwiecień 2012 – podsumowanie

Mało ilościowo, ale za to bardzo emocjonująco. Miesiąc zdominowały książki biblioteczne, głównie cykle: Mroczna Wieża i Cherub, w których zagłębiłam się na tyle mocno, że nie przeczytałam żadnego noblisty ani nic z własnej półki. Trudno, innym razem. Grunt, że było ciekawie. :)
Jak zwykle lista przeczytanych książek, uzupełniana na bieżąco, jest po prawej, w zakładce „przeczytane w 2012”. Część doczekała się oddzielnych recenzji.

● ● ●

Stephen King, Ziemie jałowe
(Ocena: 5/6)

Stephen King, Czarnoksiężnik i kryształ
(Ocena: 4,5/6)

Aleksander Dumas, Hrabia Monte Christo
Klasyka powieści przygodowej, której nikomu przedstawiać nie trzeba. Ma wielu zwolenników i przeważnie czytana jest w nastolatkowym okresie zachłystywania się powieścią przygodową. Mnie to jakoś w stosownym czasie ominęło, co odbiło się niestety na odbiorze. Nie przemawia do mnie misterna zemsta, przygotowywana latami, chyba zbyt mocno wyrosłam z takich klimatów. Przeszkadzało mi również wspomnienie filmu z Richardem Chamberlainem w roli Edmunda Dantesa, gdzie aktor ubrany w strój z epoki wygląda jak wychudzony kurczak – no jak on mógł być bożyszczem kobiet? Może jednak powinien pozostać przy rolach gwarantujących mu osłonięcie nieciekawej postury habitem czy kimonem. ;)
(Ocena: 4,5/6)

Stephen King, Wilki z Calla
(Ocena: 5/6)

Robert Muchamore, Gangster, Lunatyk, Generał
Ósma i dziewiąta część sensacyjnego cyklu dla młodzieży to jak dotąd najsłabsze części, dziesiąta jest odrobinę od nich lepsza. Główną zaletą tych tytułów jest sensacja, brak niestety głębszego przesłania i tematów do rozmyślań. Coraz mniej w tych powieściach pociąga, coraz więcej drażni. Na przykład irytujące jest podkreślanie co chwila, jaką to przewagą, dzięki wyszkoleniu, dysponują cherubini stykając się z liczniejszymi, starszymi i na pozór silniejszymi przeciwnikami. Powtarzenie tego co najmniej kilkanaście razy w każdej części jest zwyczajnie nudne. Jednak dla młodego czytelnika, dla którego ten cykl jest przeznaczony, może być atrakcyjny, co widzę na bliskim rodzinnie przykładzie. ;)
W Gangsterze mamy typową wojnę gangów, przepychanki kilku silnych grup, zdobywanie wpływów i kasy. Dużo napadów, krwi, picia, seksu – clou egzystencji piętnastoletnich cherubinów. :(
Lunatyk natomiast to próba wyjaśnienia katastrofy samolotu, która mogła być spowodowana atakiem terrorystycznym. Ze spraw ważnych pokazana jest nietolerancja wobec grup innych, obcych, wyróżniających się pochodzeniem czy kolorem skóry. Trochę mało, żeby podnieść ocenę.
Generał. „Młody mężczyzna jest jak kot. [...] Pragnie jedzenia, seksu i rozrywki.” (Egmont, 2010, s. 153) – to zdanie w zasadzie streszcza zawartość wielu tomów Cheruba.
(Ocena: Gangster: 4/6, Lunatyk: 4/6, Generał: 4,5/6)

Alice Sebold, Nostalgia anioła
Czułam, że nie powinam sięgać po tę powieść. Nie przepadam ani za kryminałami, ani za tematyką anielską, więc połączenie tych dwóch elementów nie mogło mi się spodobać. Ale chciałam wiedzieć, o czym niektórzy piszą… No i wiem. I wystarczy.
(Ocena: 3/6)

Stephen King, Pieśń Susannah
(Ocena: 5/6)

Jacek Komuda, Krzyżacka zawierucha
Lubię powieści historyczne, zwłaszcza te zahaczające o średniowiecze. I lubię soczyste, męskie pisarstwo Komudy, który potrafi bardzo obrazowo przedstawić świat szlachecki, pełen jednocześnie szlachetności i rycerskiego honoru, jak i brutalnej walki, brudu i polityki, wyższych racji i przysiąg, których trzeba dotrzymać wbrew sobie, niespodziewanej miłości i nagłych zwrotów fortuny. Wszystko to jest i w Krzyżackiej zawierusze, niestety fabuła jest jakaś taka nijaka, że trudno przywiązać się do bohaterów. Może wpływa też na moje odczucia szczupłość tej powieści (wolę grubaśne tomiszcza), a może wspomnienie o innych powieściach, których akcja dzieje się w tym okresie (Korkozowicz, Hen). Natomiast bardzo lubię zamieszczone na końcu wyjaśnienia wydarzeń i pojęć, na których Autor się wzorował – podoba mi się to w powieściach Jacka Komudy.
(Ocena: 4/6)

Régine Pernoud, Alienor z Akwitanii
(Ocena: 5/6)

● ● ●

Realizacja projektów:
Nobliści – 0
Z półki – 0 (razem: 10/16)
Wyczekane – 4 (Mroczna Wieża)
W sumie (w miesiącu/w roku): 11/65

31 maja 2012

maj 2012 – podsumowanie

W maju tematyczny miszmasz. Miałam ochotę na wszystko naraz. Skończyłam jednego Kinga, a tu czekał następny przyniesiony z biblioteki. Jednocześnie Mroczna Wieża zachęciła mnie do powieści historycznych i do typowego SF, więc musiałam sięgnąć po każdą po trochu. Jest więc starożytność i średniowiecze, a także hipotetyczna przyszłość za kilkaset lat.
Jak zwykle lista przeczytanych książek, uzupełniana na bieżąco, jest po prawej, w zakładce „przeczytane w 2012”. Część doczekała się oddzielnych recenzji.

● ● ●

Hanna Malewska, Stanica
Cztery wczesne opowiadania Malewskiej o czasach starożytnego Rzymu. Bardzo nierówny zbiór. Mocno średnia (i najdłuższa) „Rodzina”, niewiele lepsze „Oblężenie Syrakuz” (tu ciekawa jest postać Archimedesa, jeśli ktoś nie znał szczegółów jego życia i śmierci) i „Kwestor Sulla” oraz bardzo dobra tytułowa „Stanica”. Ale widać tu zalążek świetnego warsztatu Malewskiej i jej doskonałej znajomości dziejów, jaki osiągnie apogeum w mojej ulubionej, szóstkowej powieści Przemija postać świata.
(Ocena: 4/6)

Stephen King, Mroczna Wieża
(Ocena: 5/6)

Régine Pernoud, Królowa Blanka
Kolejna, po Alienor z Akwitanii, zbeletryzowana biografia silnej kobiety średniowiecza. Blanka Kastylijska, wnuczka Eleonory Akwitańskiej, wybrana przez babkę na żonę francuskiego następcy tronu, doskonale sobie poradziła, spełniając pokładane w niej nadzieje. Kochająca żona, czuła matka, myśląca kobieta, mądra królowa – w każdej z tych ról bardzo dobra, Blanka zapisała się trwale w dziejach.
Pernoud i tym razem nie zawiodła moich oczekiwań. Dostałam ciekawie opowiedzianą, barwną, zajmującą biografię królowej żyjącej w ciekawych czasach, solidnie podbudowaną tłem historycznym.
(Ocena: 5/6)

Kristiana Gregory, Kleopatra VII. Córka Nilu
(Ocena: 4,5/6)

Krzysztof Boruń, Andrzej Trepka, Zagubiona przyszłość
(Ocena: 4,5/6)

Robert Harris, Pompeja
Całkiem przyzwoita powieść historyczna, bez rewelacji, ale ma wszystkie niezbędne elementy potrzebne, by trzymać czytelnika w napięciu. Niewątpliwym atutem jest solidne przygotowanie autora i brak zbędnych ozdobników – akcja jest po prostu akcją, motyw zagadkowego zniknięcia poprzednika bohatera poprowadzony z wyczuciem, również wątek romantyczny nie jest nachalny. Sięgnęłam po Pompeję, bo miałam w zakamarkach pamięci zakodowane, że podobał mi się Vaterland Harrisa. Nie rozczarowałam się, niezła lektura na upalne dni, kiedy nie chce się za dużo myśleć. ;)
(Ocena: 4/6)

Krzysztof Boruń, Andrzej Trepka, Proxima
(Ocena: 4,5/6)

Krzysztof Boruń, Andrzej Trepka, Kosmiczni bracia
(Ocena: 4,5/6)

Stephen King, Dallas ’63
Bardzo dobra powieść o podróżach w czasie, oczywiście jakoś tam luźno powiązana z motywami z Mrocznej Wieży, jak wiele powieści Kinga. Końcowe wnioski przypomniały mi inną, bliską tematycznie, powieść, tym razem Isaaca Asimova: Koniec wieczności, która nie jest może tak atrakcyjna fabularnie jak Dallas ’63 (zabójstwo Kennedy’ego ciągle przyciąga czytelników), ale daje sporo do myślenia. Obie powieści polecam.
(Ocena: 5/6)

Heinrich Böll, Utracona cześć Katarzyny Blum
Jak na dobrego noblistę przystało Böll nie rozczarowuje. Oszczędnie, ale bardzo sugestywnie przedstawia historię pognębienia młodej kobiety przez dziennikarza manipulującego prawdą, piszącego nadinterpretowane i kłamliwe artykuły do GAZETY. To studium nacisku psychicznego, groźnego i bardziej podstępnego od przemocy fizycznej, nacisku stosowanego w celu wywołania sensacji, a tym samym dostarczenia ludowi rozrywki i utrzymania dużego nakładu pisma, nacisku prowadzącego Katarzynę do desperackiego kroku uwalniającego udręczoną duszę od prześladowań.
(Ocena: 4,5/6)

Philip Dick, Ostatni Pan i Władca
Chociaż nie jestem wielbicielem krótkich form, jakoś wyjątkowo lubię opowiadania Dicka. Coś w sobie mają takiego, że czyta się je z przyjemnością i zadumaniem. Nie rażą nawet archaizmy i błędne przewidywania przyszłych zdobyczy technicznych – można na nie przymknąć oko, jeśli w zamian dostaje się garść niezaprzeczalnych prawd i motywów dających do myślenia. Od czasu do czasu kilka takich opowiadań dobrze robi zabieganemu współcześniakowi.
(Ocena: 4,5/6)

● ● ●

Realizacja projektów:
Nobliści – 1 (Böll)
Z półki – 2 (razem: 12/16)
Wyczekane – 1 (Mroczna Wieża)
W sumie (w miesiącu/w roku): 11/76

10 czerwca 2017

Postapo

Spis przeczytanych i napoczętych powieści postapokaliptycznych. W nawiasach kwadratowych moje oceny. Mile widziane dalsze tropy i przekonywanie mnie do czegoś nowego. :)


Przeczytałam:

Margaret Atwood:
Maddaddam (Oryks i Derkacz [5,5], Rok potopu [5,5], MaddAdam [6])

Brian Aldiss:
Cieplarnia [5]
Siwobrody [4]

David Aronofsky:
Noe (Za niegodziwość ludzi [2], I wody spadły na ziemię, Kto przeleje krew)

Tullio Avoledo:
Korzenie niebios [4,5]

Julianna Baggott:
Świat po wybuchu (Nowa Ziemia [4,5], Nowy przywódca [4])

James Graham Ballard:
Zatopiony świat [3]

Marek Baraniecki:
Głowa Kasandry [5]

Bernard Beckett:
Genezis [5]

Bartek Biedrzycki:
Kompleks 7215 [4]

S. Björnsdóttir:
Wyspa [5]

Pierre Boulle:
Planeta małp [4,5]

David Brin:
Listonosz [5]

Max Brooks:
World War Z [4,5]

Lily Brooks-Dalton:
Niebo o północy [4,5]

John Brosnan:
Władcy niebios [4,5] (Władcy niebios, Wojna władców niebios, Upadek władców niebios)

John Brunner:
Ślepe stado [6]

Kirył Bułyczow:
Miasto na Górze [5]

Octavia E. Butler:
Przypowieść (Przypowieść o siewcy [5,5], Przypowieść o talentach [5])

Anna Carey:
Eve [3]

John Christopher:
Śmierć trawy [4]

Arthur C. Clarke:
Miasto i gwiazdy [5]

Max Allan Collins:
Wodny świat [2]

Suzanne Collins:
Igrzyska śmierci [5] (Igrzyska śmierci, W pierścieniu ognia, Kosogłos)

Suren Cormudian:
Dziedzictwo przodków [4,5]

Jim Crace:
Schronienie [4,5]

Justin Cronin:
Trylogia Przejścia (Przejście [5], Dwunastu [5,5], Miasto luster [5,5])

John Crowley:
Późne lato [4]

James Dashner:
Więzień Labiryntu (Więzień Labiryntu [4,5], Próby ognia [4], Lek na śmierć [4])

Don DeLillo:
Cisza [4]

Andriej Diakow:
Cienie Post-Petersburga(Do światła [4], W mrok [4,5], Za horyzont [4,5])

Philip K. Dick:
Blade Runner: Czy androidy marzą o elektrycznych owcach? [5]
Prawda półostateczna [5]

Ben Elton:
Ślepa wiara [5]

Philip Jose Farmer:
Przebudzenie kamiennego boga [3]

William R. Forstchen:
Sekundę za późno [5]

Robert Foryś:
Sztejer [4,5] (Sztejer, Sztejer: Tom 2, Dajcie mi głowę zdrajcy/Gdzie miecze poniosą, Kroniki Torunium)

Pat Frank:
Biada Babilonowi [5]

Dmitry Glukhovsky:
Metro [4,5] (Metro 2033, Metro 2034, Metro 2035)

Marlen Haushofer:
Ściana [5,5]

Robert Harris:
Drugi sen [4,5]

Peter Heller:
Gwiazdozbiór psa [4,5]

Paulina Hendel:
Zapomniana księga [4,5] (Strażnik, Tropiciel, Łowca, Wysłannik, Demon)

Joe Hill:
Strażak [4,5]

Hugh Howey:
Silos (Silos [5], Zmiana [4,5], Pył [5])

P. D. James:
Ludzkie dzieci [4]

Stephen King:
Bastion [5]
Mroczna Wieża [5] (Roland, Powołanie Trójki, Ziemie Jałowe, Czarnoksiężnik i kryształ, Wiatr przez dziurkę od klucza, Wilki z Calla, Pieśń Susannah, Mroczna Wieża)

Doris Lessing:
Pamiętnik przetrwania [4,5]

Lois Lowry:
Dawca (Dawca [5], Skrawki błękitu [5], Posłaniec [4,5], Syn [5])

Maja Lunde:
Historia pszczół: Powieść [5]

Paweł Majka:
Dzielnica obiecana [4,5]

Emily St. John Mandel:
Stacja jedenaście [5]

Graham Masterton:
Zaraza [4]

Richard Matheson:
Jestem legendą [3,5]

Robert McCammon:
Łabędzi śpiew: Księga 1 [4,5], Łabędzi śpiew: Księga 2 [5]

Cormac McCarthy:
Droga [6]

Vonda N. McIntyre:
Wąż snu [3]

Walter M. Miller:
Kantyczka dla Leibowitza [5,5], Święty Leibowitz i Dzikokonna [4,5]

David Mitchell:
Czasomierze [6]

Andre Norton:
Świt 2250 [3]

Robert C. O’Brien:
Z jak Zachariasz [5]

Artur Olchowy:
Czarownica znad Kałuży [4,5]

Paweł Paliński:
Polaroidy z zagłady [5]

Piotr Patykiewicz:
Dopóki nie zgasną gwiazdy (Dopóki nie zgasną gwiazdy [4,5], Parch [4], I wrzucą was w ogień [4,5])

Krzysztof Piskorski:
Czworo i Bies [4,5]

Lissa Price:
Starter (Starter [3,5], Ender [2])

Christopher Priest:
Odwrócony świat [5]

A. G. Riddle:
Zagadka pochodzenia (Gen atlantydzki [4], Atlantydzka zaraza [4], Atlantydzki świat [4,5])

Manon Steffan Ros:
Niebieska Księga z Nebo [5]

Herbert Rosendorfer:
Wielkie solo Antona L. [4]

Victoria Roth:
Niezgodna (Niezgodna[4,5], Zbuntowana, Wierna)

Nevil Shute:
Ostatni brzeg [5]

Clifford Simak:
Miasto [4,5]

Neal Stephenson:
7EW [5]

George R. Stewart:
Ziemia trwa [5]

Arkadij i Borys Strugaccy:
Piknik na skraju drogi [4]

Robert J. Szmidt:
Apokalipsa według Pana Jana [4,5]
Samotność Anioła Zagłady [5]
Nowa Polska (Otchłań [4,5], Wieża [4,5], Riese)

Karen Thompson Walker:
Wiek cudów [4,5]

Jean Ure:
Plaga [4]

Jeff VanderMeer:
Podziemia Veniss [4,5]

Kurt Vonnegut:
Kocia kołyska [4]

Jana Wagner:
Pandemia [5]

Peter Watts:
Trylogia Ryfterów [5] (Rozgwiazda, Wir, Behemot (ßehemot))

Kate Wilhelm:
Gdzie dawniej śpiewał ptak [5]

Daniel H. Wilson:
Robokalipsa [5]

Marcin Wolski:
Numer [5]
Laboratorium nr 8 [5]

Szymun Wroczek:
Piter [4]

John Wyndham:
Dzień tryfidów [5]
Poczwarki [5]

Rick Yancey:
Piąta fala (Piąta fala [3,5], Piąta fala. Bezkresne morze, Piąta fala. Ostatnia gwiazda)

Moira Young:
Kroniki czerwonej pustyni (Krwawy szlak [4], Dzikie serce, Gniewna gwiazda)

Andrzej Zaniewski:
Cywilizacja ptaków [5]

Roger Zelazny:
Aleja Potępienia [4]

 

Próbowałam, nie wciągnęło (ale nie wykluczam, że kiedyś podejdę do nich jeszcze raz) albo po pierwszej części nie mam zamiaru kontynuować:

P. Bacigalupi:
Nakręcana dziewczyna

Ph. K. Dick:
Deus Irae

J. Dukaj:
Starość aksolotla

C. C. MacApp:
Zapomnij o Ziemi

I. R. MacLeod:
Pieśń czasu

J. Morrow:
Tak oto kończy się świat

Starhawk:
Święty piąty żywioł


14 marca 2012

Mroczna wieża. Roland

Pierwsza część cyklu Mroczna Wieża Stephena Kinga wprowadza nas w świat daleko wybiegający w postapokaliptyczną przyszłość, tchnący beznadzieją egzystencji, próżnymi staraniami ocalałych ludzi, zatartymi wspomnieniami cywilizacji, która przeminęła. Pomysł na fabułę zrodził się u Kinga pod wpływem wiersza Roberta Browninga (Autor pisze o tym w posłowiu) Sir Roland pod Mroczną Wieżą stanął, który dobrze, acz tajemniczo wprowadza czytelnika w klimat cyklu – warto ten wiersz przeczytać przed Rolandem.
Bohaterem jest rewolwerowiec Roland, ostatni przedstawiciel dumnego klanu, spadkobierca ideałów wyższych warstw społecznych, prowadzący misję, której celem jest dotarcie do Mrocznej Wieży i pokonanie pilnującej ją Bestii, by dowiedzieć się, czym jest czas i jak kształtować przestrzeń.
Wędrówka Rolanda przez pustynne pustkowia i dziewicze góry nasuwa skojarzenia z innymi powieściami o zniszczonych cywilizacjach bądź innych planetach. Pierwsza na myśl przyszła mi postapokaliptyczna powieść Cormaca McCarthy’ego, gdzie wprawdzie nie ma piaszczystej pustyni, ale jest pustkowie pozbawionej cywilizowanych mieszkańców Ameryki – tak jak bohater Drogi, Roland musi czujnie przechodzić przez miasteczka i uważać na spotkanych ludzi. Drugim skojarzeniem są powieści drogi, których akcja toczy się na obcych planetach, a bohaterowie stykają się z innymi formami życia (Hyperion Simmonsa czy Pan Lodowego Ogrodu Grzędowicza) – tu bohater musi sobie radzić z nieznanymi zagrożeniami ze strony mutantów czy demonów. Podążając za mężczyzną w czarnej szacie czarnoksiężnika, Roland pokonuje pustynię i góry, przechodzi tunelami metra pozostałymi po upadłej cywilizacji, zamieszkałymi przez mutantów, by, poświęcając życie towarzysza, dotrzeć do kolejnych wskazówek w drodze ku Mrocznej Wieży.
Jako całość Roland zasługuje na mocną czwórkę, ale jako początek cyklu, gdzie dopiero zawiązuje się akcja, obiecuje nam coś więcej, przyznam, że w sposób intrygujący i żądający zaspokojenia ciekawości – dostaje więc awansem 4,5. I z niecierpliwością czekam na następne tomy.
(Ocena: 4,5/6)

10 kwietnia 2012

Mroczna Wieża. Ziemie jałowe

Trudno pisać o kolejnych częściach cyklu nie ujawniając zbyt wiele. Właściwie jest to niemożliwe, jeśli chce się odnieść do faktów z powieści. Ostrzegam więc, że jeśli ktoś nie czytał jeszcze Mrocznej Wieży, a ma taki zamiar, to dalsze czytanie tej opinii może mu zepsuć sporą część przyjemności. Chociaż wydawnictwo i tak postarało się ją zepsuć streszczając na okładce praktycznie całą fabułę (Albatros, 2005).
Ziemie jałowe opisują wspólną wędrówkę Rolanda, Susannah i Eddiego, a potem i Jake’a. Wyjaśnia się sprawa paradoksu czasowego i rozdwojenia pamięci wydarzeń związanych z obecnością Jake’a u boku Rolanda, pojawia się znowu sam Jake, w dość spektakularny sposób przedostając się do ginącego świata ostatnich rewolwerowców.
Bohaterowie pomału dojrzewają, pokonują demony dzieciństwa i młodości, każdy w swoim tempie. Eddie wyzwala się spod kompleksów brata, zaczyna doceniać własne umiejętności, zyskuje wiarę w swe siły i staje się samodzielnym człowiekiem. Susannah pokonuje dwie istoty wewnątrz siebie, walczące i niszczące się nawzajem, Dettę i Odettę. Jednocześnie wszyscy bohaterowie spotykają się w różnych czasach i rozmaitych okolicznościach, pomagają sobie wzajemnie nie wiedząc o tym, przekazują wskazówki w snach czy telepatycznie, podtrzymują na duchu. Wszyscy stają się rewolwerowcami.
W tym tomie nastąpią spotkania z rdzennymi mieszkańcami ziem, przez które muszą przejść bohaterowie, znaczące dla dalszej akcji. Czy ludzie ci będą pomocni czy wrodzy? Przecież w każdym świecie i w każdym czasie znajdą się osobnicy, dla których przednią rozrywką jest zabijanie, dręczenie, znęcanie się. Zawsze jednak są też tacy, którym zależy na ładzie i spokoju, doceniający piękno i dobro. A każdy rewolwerowiec musi, poddając się przeznaczeniu, podążać przed siebie mimo przeciwności, wbrew złym i dobrym, „naprzód, dopóki ktoś by go nie powstrzymał, a potem jeszcze kawałek, jeśli tylko starczyłoby mu sił” (s. 417).
King często odwołuje się do znanych utworów literackich i filmowych, w tym również do swoich powieści. Czasem są to nawiązania bezpośrednie, z wymienieniem autora bądź tytułu, a czasem tylko ogólnie znane motywy, jak chłopiec i róża czy turniej zagadek. Im dalej w Ziemie jałowe, tym bardziej nasila się wrażenie, że Świat Pośredni to może być Ziemia po tysiącleciach, po jakimś długotrwałym kataklizmie atomowym, pełna ciągle mutujących zwierząt i roślin oraz zdegenerowanych ludzi, obfitująca w drzwi, pełniące rolę wehikułu czasu. Zwłaszcza że wędrowcy co i raz natrafiają na urządzenia mające wiele cech wspólnych ze znanymi nam obecnie i napisy w języku zbyt przypominającym angielski, żeby uznać to za przypadkową zbieżność. Taki obraz ewentualnej dalekiej przyszłości Ziemi jest bardzo ciekawy, ale mocno przygnębiający.
Trzecia część cyklu nie rozczarowuje, Mroczna Wieża w dalszym ciągu trzyma w napięciu, ciekawi i zmusza do szybkiego przewracania kartek. Na szczęście wcześniej zaopatrzyłam się w tom czwarty i mogę od razu zacząć czytać.
(Ocena: 5/6)

31 marca 2012

marzec 2012 – podsumowanie

W lutym odpoczęłam od aktywności czytelniczej, więc w marcu przyszła pora podciągnąć zaległości. Zaraz na początku miesiąca udało mi się wypożyczyć w bibliotece pięć książek, z czego aż cztery były częściami cykli, tak jakoś nierozsądnie wpadły mi w ręce wszystkie razem. ;) Jedna powieść była nawet drugą częścią trylogii, o czym nie pamiętałam na czas, ale na szczęście pierwszy tom zmagania się Dicka z tematyką religijną miałam własny – zaczęłam tedy miesiąc z Valisem.
Jak zwykle lista przeczytanych książek, uzupełniana na bieżąco, jest po prawej, w zakładce „przeczytane w 2012”. Część doczekała się oddzielnych recenzji, a tu pokrótce omawiam pozostałe tytuły.

● ● ●

Philip K. Dick, Valis
(Ocena: 4/6)

Philip K. Dick, Boża inwazja
(Ocena: 4/6)

Patrick White, Wóz ognisty
Patrick White zdążył mnie już przyzwyczaić do solidnego pisarstwa – nie zawiodłam się również na kolejnej jego powieści. Tym razem miejsce akcji rozciąga się od Australii po Europę, a czas obejmuje okres przed, w trakcie i po II wojnie światowej. Dostajemy znów soczysty obraz społeczeństwa, na które składają się potomkowie kolonizatorów, imigranci i tubylcy, niektórzy obarczeni dużym bagażem doświadczeń, jak Żyd, który przeżywszy cudem holokaust znajduje dopełnienie swojego losu na antypodach, czy Aborygen próbujący dopasować się do warunków życia ustanowionych przez najeźdźców. Ścierają się tu namiętności, dochodzą do głosu uprzedzenia rasowe czy wyznaniowe. Wiele jest nawiązań do dziedzictwa kulturowego białego człowieka, z tytułowym wozem ognistym na czele (Biblia, Księga Ezechiela).
(Ocena: 4,5/6)
„Między Bachem a Hitlerem coś się zepsuło w państwie niemieckim.”

Stephen King, Roland
(Ocena: 4,5/6)

Antoine B. Daniel, Cień pumy
Szesnasty wiek, Ameryka Południowa, kraj Inków, konkwistadorzy. Niby jest wszystko, co powinna zawierać ciekawa powieść historyczna: walka o władzę, nieznany najeźdźca, miłość i nienawiść. Ale jakieś to takie mało wciągające. Zbyt często mój wzrok kierował się ku numerom stron, niecierpliwiłam się, chciałam mieć z głowy. Można przeczytać, ale właściwie nie ma po co. No chyba że ktoś łaknie literatury o tym mało opisanym z punktu widzenia Inków okresie.
(Ocena: 3,5/6)

Helen Oyeyemi, Mała Ikar
Napisana przez gimnazjalistkę powieść o szukaniu swojego miejsca w kulturze, o rozdarciu między dwa środowiska, dwie rasy. Uderza erudycja i dojrzałość młodej autorki, umiejętność obserwacji, wyciągania wniosków i operowania słowem. Bardzo zachęcający debiut.
(Ocena: 5/6)
„Dwóch głodnych nie powinno się zaprzyjaźniać, bo pozjadają się nawzajem. A jak jeden jest głodny, a drugi syty, z przyjaźni też nic nie wyjdzie, bo ten głodny pożre sytego. [...] Tylko dwóch sytych może naprawdę stać się przyjaciółmi. Bo nie chcą od siebie nawzajem niczego innego prócz przyjaźni...” (s. 262)

Robert Muchamore, Bojownicy, Wpadka
Kolejne dwie części sensacyjnego cyklu dla młodzieży. W Bojownikach Muchamore zwraca uwagę młodych czytelników na problem zwierząt – hodowanych na mięso, używanych do badań laboratoryjnych i eksperymentów. Obrońcami udręczonych stworzeń mienią się różne grupy terrorystyczne, z których najwięcej ludzkich ofiar zbiera radykalna OWZ. Kyle, James i Laura mają przeniknąć w jej szeregi i zebrać dowody wystarczające do skazania winnych okaleczeń ludzi.
Wpadka natomiast ukazuje dwa zazębiające się problemy: skalę korupcji w wielkim przemyśle i polityce oraz współczesną formę niewolnictwa, czyli sprowadzanie dziewcząt z biedniejszych rejonów świata dla zaspokajania seksualnych potrzeb bogaczy. Obie sprawy toczą się równolegle, a główną rolę grają w nich James i Laura – oboje nieoczekiwanie zostają narażeni na duże niebezpieczeństwo.
Jak zawsze akcja trzyma w napięciu od pierwszych stron. Mimo że nie jest to literatura wybitna, warta jest jednak poznania ze względu na ważkie tematy, poruszane w każdym tomie. No i poza tym to niezła rozrywka dla miłośników sensacji i/lub książek młodzieżowych.
(Ocena: obie po 5/6)

Ryszard Kapuściński, Ten inny
Sześć krótkich wykładów o różnorodności rasowej i kulturowej naszego szeroko pojętego świata. Za mało, za pobieżnie – lepiej by to wyglądało dołączone do jakiejś większej całostki. Trochę szkoda.
(Ocena: 3,5/6)

Pearl Buck, Ukryty kwiat
Zwykle nie czytuję romansów i omijam szerokim łukiem nawet to, co się do tej kategorii zbliża. Jednak powieści Pearl Buck bardzo lubię i spodziewam się po nich więcej niż tylko powierzchniowej warstwy. Ukryty kwiat to jednak głównie opowieść o miłości, niespodziewanej i nagłej miłości między przedstawicielami dwóch kultur, dwóch krańcowo odmiennych stylów życia. Czy Josui i Allen zdołają pokonać przeciwności piętrzące się na drodze ku ich szczęściu? Czy przekonają rodziny do tak egzotycznego związku? I najważniejsze, czy zdołają się usamodzielnić psychicznie, poprzecinać pępowiny, dojrzeć do samodzielnego życia?
Ładnie napisana, ale mało optymistyczna powieść.
(Ocena: 4/6)

Jerzy Krzysztoń, Obłęd
Przejmujące, surowe studium schizofrenicznego obłędu, od pierwszych sygnałów obsesyjnego wrażenia czyjejś obserwacji, przez leczenie, aż po wyzdrowienie. Bardzo dobra, sugestywnie napisana powieść, wciągająca realizmem urojeń.
(Ocena: 5/6)

Jacqueline Carey, Strzała Kusziela
Ciężka, mało ciekawa powieść. Miało być interesująco: świat wzorowany na średniowiecznej Europie, głównie Francja i okolice, szpiegostwo połączone z prostytucją, techniki dedukcyjne w praktyce. Ale... Tak długo się to rozkręcało, aż mnie znużyło, zwłaszcza że o atrakcyjności miały chyba stanowić opisy sado-masochistycznych praktyk seksualnych – takie zdobywanie informacji „wywiadowczych” niespecjalnie wciąga. Nie doczytałam, mam książkę na zbyciu. :(
(Ocena: 3/6)

Maja Lidia Kossakowska, Żarna niebios
Doczytałam dwa opowiadania, których nie było w Obrońcach Królestwa. Poziom przyzwoity, całkiem interesujące kreacje, ale jakoś nie mogę zasmakować w anielim świecie, nie pociąga mnie – wolałam już wampiry Magdaleny Kozak, chociaż i za tymi tworami zasadniczo nie przepadam.
(Ocena: 4,5/6)

Stephen King, Powołanie trójki
(Ocena: 4,5/6)

Richard Feynman, „A co ciebie obchodzi, co myślą inni?”: Dalsze przypadki ciekawego człowieka
Druga część wspomnień Feynmana jest nieco mniej ciekawa niż pierwsza. Opowiada głównie o związku noblisty z pierwszą żoną i o pracach komisji badającej przyczynę katastrofy promu kosmicznego. Jest w niej jednak znany nam już humor Feynmana, jego interesujące skojarzenia i przejawy intuicji, patrzenie na świat z ciekawością i dociekliwością, które prowadzą do odkrywania mechanizmów rządzących naturą.
(Ocena: 4,5/6)

● ● ●

Realizacja projektów:
Nobliści – 2 (White, Buck)
Z półki – 3 (razem: 10/16)
Wyczekane – 3 (Valis, Roland, Powołanie trójki)
W sumie (w miesiącu/w roku): 15/54

30 marca 2012

Mroczna Wieża. Powołanie trójki

Kończąc pierwszą część Mrocznej Wieży Stephena Kinga czułam, że ciąg dalszy mi się spodoba. Wprawdzie w drugim tomie jest spora doza sensacji, czyli teoretycznie to, za czym nie przepadam, ale podana tak wartko i ciekawie, że Powołanie trójki pochłonęłam.
Powieść rozpoczyna się kilka godzin po wydarzeniach opisanych w Rolandzie. Bohater, według wróżby z tarota, ma spotkać trzy postacie: Więźnia, Władczynię Mroku i Śmierć, które pomogą mu w dotarciu do Mrocznej Wieży. Te postacie żyją swoimi sprawami w rzeczywistości dwudziestego wieku, w Nowym Jorku, a dostać się do nich można przez drzwi umiejscowione wprost na plaży. Żeby nie było tak prosto: na Rolanda czyhają niebezpieczeństwa i po jednej, i po drugiej stronie każdego przejścia – na plaży homaropodobne potwory o stalowych szczękach, a w Nowym Jorku nowa i nieznana rzeczywistość pełna narkomanów, działaczy murzyńskich, złodziei i morderców, czyli niespodzianki „świata, który nie poszedł naprzód”. Konieczność pokonania kolejnego trudnego etapu drogi i dobrania towarzyszy wyzwala w Rolandzie nadludzkie siły, niezbędne ostatniemu rewolwerowcowi w dotarciu do celu.
W Powołaniu trójki mniej jest surrealistycznego klimatu tchnącego z Rolanda, a więcej znanej nam z książek i filmów dwudziestowiecznej brudnej codzienności. Mniej mrocznej atmosfery malowanej słowem, a więcej realizmu, niezbyt pięknego, ale bardzo sugestywnego. Nie czuje się tu dłużyzn, co często zarzuca się Kingowi, a ciekawość czytelnika jest potęgowana z każdymi napotkanymi drzwiami. I nie przeszkadza nawet świadomość, że w tym tomie Roland może przebyć tylko niewielki kawałek drogi, że jest to odcinek dosyć statyczny, jeśli rozpatruje się całość cyklu, ot, plaża, homaropotwory i trzy wstawki pobudzające produkcję adrenaliny (no może dwie, bo przejście Odetty nie było aż tak emocjonujące, w przeciwieństwie do jej późniejszych odjazdów na plaży). I tylko sprawa Jake’a i paradoksu czasowego mnie męczy, bo jeśli Mort nie popchnął go pod koła samochodu i Jake nie umarł to dlaczego Roland pamięta go ze swojego czasu? I jak przeszedł długą drogę przed spotkaniem z Walterem, skoro chłopiec tak bardzo mu w niej pomógł? (Już czytam następny tom i wiem, jak King poradził sobie ze sprawą Jake’a.)
Podobno kolejne części mają być ciekawsze, więc, nie tracąc czasu, zaczynam Ziemie jałowe.
(Ocena: 5/6)

27 kwietnia 2012

Mroczna Wieża. Pieśń Susannah

W szóstej części Mrocznej Wieży, Pieśni Susannah, akcja znowu nabiera tempa. Pomału wyjaśniają się zdarzenia niezrozumiałe, kolejne opowieści kolejnych bohaterów odsłaniają brakujące cegiełki, zapełniają się luki. [Uprzedzam, że będą spojlery.]
Susannah, która samotnie, jeśli nie liczyć jej demona, Mii, przeniosła się do Nowego Jorku roku 1999, odkrywa mechanizmy rządzące światem Karmazynowego Króla i jego premiera, Waltera. Z Mią jako przewodniczką zwiedza główny Dogan – jedno z miejsc, w których starzy ludzie próbowali połączyć naukę i magię, stwarzając między innymi straszny świat chaosu, pełen demonów i potworów. Dowiaduje się też o przepowiedni, według której dziecko Mii, które nosi w łonie, ma być, jak Mordred króla Artura, zabójcą swego ojca.
Na ratunek Susannah ruszają pozostali rewolwerowcy, jednak coś wyszło nie tak, jak planowali i Eddie z Rolandem trafiają do East Stoneham zamiast do Nowego Jorku, a tam czekają już na nich ludzie Balazara. Muszą wydostać się z pułapki i odnaleźć Calvina Towera, żeby kupić od niego działkę z różą. Przy okazji dowiadują się, że Stephen King, autor Miasteczka Salem, które opisuje życie Callahana, mieszka w pobliżu i może zna odpowiedzi na niektóre pytania, może warto się z nim spotkać. Roland i Eddie czują, że zbliżają się do końca wędrówki – jednocześnie pragną dotrzeć do celu i boją się go. W tym samym czasie Callahan, Jake i Ej trafiają do roku 1999 i to oni muszą ruszyć na ratunek Susannah.
Kolejna porcja Mrocznej Wieży trzyma w napięciu. Jeśli kogoś nie zniechęciło spowolnienie akcji w poprzednim tomie to tu znajdzie rozwiązanie kilku niewiadomych. Nie podobało mi się spotkanie z pisarzem Kingiem, ale przebolałam. Trudniej przeboleć końcowy rozdział, zawierający kartki z pamiętnika tegoż autora, a jednocześnie bohatera powieści, pisanego podczas tworzenia cyklu, obejmujące wzmianki z kilkudziesięciu lat twórczych zrywów, pijaństwa, narkotyzowania się, radości z wydawania książek, listów od czytelników domagających się wznowień: „[...] ludzie są tak cholernie zepsuci! Myślą, że jeśli gdzieś na świecie jest książka, której pragną, to mają święte prawo ją mieć!” (Albatros, 2005, s. 441-442) (i co ty na to, książkomaniaku?), a wreszcie śmierci pisarza. Jednak taki wtręt nie zniechęci nikogo, kto polubił bohaterów światów stworzonych w wyobraźni Kinga.
(Ocena: 5/6)

25 kwietnia 2012

Mroczna Wieża. Wilki z Calla

Wilki z Calla to mały przystanek w drodze do Mrocznej Wieży. W napotkanej wiosce, Calla Bryn Sturgis, rewolwerowcy mają pomóc mieszkańcom w odparciu napadu Wilków cyklicznie porywających dzieci. Rzucają się w oczy kolejne odniesienia kulturowe, tym razem najbardziej wyraziste są te do dwóch kultowych filmów: Siedmiu samurajów Kurosawy i Siedmiu wspaniałych Sturgesa.
Roland wraz z przyjaciółmi przybywają do Calla jak bohaterowie z dawnych legend, herosi, którzy byli i działali przed tym, gdy świat poszedł naprzód i którzy, jak się wydawało, dawno wymarli. Dlatego mieszkańcy wioski początkowo są nieufni. Dręczy ich też dylemat, czy powinni skorzystać z pomocy tych, którzy pójdą dalej, czy ta pomoc nie okaże się niedźwiedzią przysługą i chwilowo pokonane Wilki nie wrócą kiedyś, gdy nie będzie już dzielnych obrońców, i nie dokonają zemsty na bezbronnej wiosce. Czy zwycięstwo nie będzie początkiem zagłady. Z tym problemem muszą uporać się sami, ci, którzy mają dzieci w wieku przydatnym Wilkom, i ci, którym nie grozi teraz bezpośrednie niebezpieczeństwo, bo ich dzieci już dorosły albo są zbyt małe. Rewolwerowcy nie mogą ich namówić do czynu, mogą tylko podjąć walkę z ochotnikami u boku. Czy uda im się zwyciężyć z wielokrotnie liczniejszym przeciwnikiem i czy mieszkańcy okażą swoją wdzięczność?
W Calla poznajemy nowego znaczącego bohatera. Znalazł tam spokojną przystań ksiądz Don Callahan, wędrowiec dotknięty przez wampiry rodem z Miasteczka Salem, przez wiele lat umykający przed zemstą ciemnej strony, ale uparcie prowadzący prywatną krucjatę przeciw wysysającym krew pasożytom. Callahan też musiał poradzić sobie z własnymi problemami, z wiarą w Jezusa-Człowieka i z alkoholizmem. Co przeważy? Czy kapłan będzie w stanie pomóc rewolwerowcom w walce z żołnierzami Karmazynowego Króla, posługującego się symbolem Oka? I jaki da im prezent, bardziej niebezpieczny czy bardziej pomocny? Powiększa się ka-tet rewolwerowców.
W piątym tomie czas, dotąd przyspieszający i zwalniający bez uprzedzenia, upływa normalniej, mniej jest jego nieoczekiwanych zawirowań, wymykających się pomiarom. Trafiając na Calla, wioskę na uboczu, rewolwerowcy zatrzymują się na chwilę w drodze, by oddać przysługę potrzebującym. Ale to ka prowadzi ich do tego przystanku leżącego na drodze Promienia, to przeznaczenie każe im podjąć walkę z Wilkami, bo od jej wyniku zależy więcej, niż są sobie wtedy w stanie wyobrazić.
Dobra powieść, trzymająca w napięciu. Motyw obrony prześladowanych przed złymi, zwłaszcza tymi, którzy krzywdzą dzieci, jest niezmiennie nośny i wciągający. Podoba mi się też otwarte zakończenie, pełne napięcia i oczekiwania, nadziei i lęku. Zmusza do natychmiastowego sięgnięcia po następny tom.
(Ocena: 5/6)

31 grudnia 2012

2012 – czytelnicze podsumowanie roku

Rok 2012 zakończył się całkiem słuszną ilością przeczytanych książek, bo 183 (w tym 12 powtórek). Stron nie liczę, nie widzę w tym celu – czytam nie tylko na papierze, ale też z ekranu i uszami, a wtedy trudno o właściwą ich liczbę. Wprawdzie żadnej książki nie oceniłam na szóstkę, ale nie był to rok czytelniczo stracony.

Na 5,5 oceniłam:
● Kathryn Stockett, Służące
● John Flanagan, Królowie Clonmelu
● Robert Muchamore, Sekta
● Colleen McCullough, Pieśń o Troi
● Richard Phillips Feynman, „Pan raczy żartować, panie Feynman!”: Przypadki ciekawego człowieka
● Orson Scott Card, Gra Endera (powtórka)
● Orson Scott Card, Tropiciel
● Rafał Kosik, Felix, Net i Nika oraz Świat Zero
● Rafał Kosik, Felix, Net i Nika oraz Świat Zero 2. Alternauci

Wśród piątek bardziej znaczące były:
● Ryszard Kapuściński, Rwący nurt historii
● Mariusz Szczygieł, Zrób sobie raj
● Anatolij Pristawkin, Nocowała ongi chmurka złota
● Ka-tzetnik 1356330, Dom lalek
● Jerzy Krzysztoń, Obłęd
● John Wyndham, Dzień tryfidów (powtórka)
● Orson Scott Card, Ender na wygnaniu
● Cormac McCarthy, Suttree
● Orhan Pamuk, Biały zamek
● Seweryna Szmaglewska, Dymy nad Birkenau
● Colleen McCullough, Ptaki ciernistych krzewów
● Wojciech Tochman, Dzisiaj narysujemy śmierć
● Terry Pratchett, Niuch
● Charles Dickens, Przygody Olivera Twista
● Thomas Berger, Mały Wielki Człowiek
● Andrzej Sapkowski, Stanisław Bereś, Historia i fantastyka
● Marcin Ciszewski, www.1939.com.pl

Z cykli jako całości utkwiły mi w pamięci: Mroczna wieża Stephena Kinga i Zwiadowcy Johna Flanagana. Spore wrażenie zrobiła też trylogia Stanisławy Fleszarowej-Muskat Pozwólcie nam krzyczeć. Mam zamiar czytać więcej wielotomowych powieści, lubię śledzić losy bohaterów na przestrzeni lat i kontynentów.

Ilościowo oceny kształtują się następująco:
6 – 0,   5,5 – 9,   5 – 56,   4,5 – 46,   4 – 50,   3,5 – 11,   3 – 9,   2,5 – 0,   2 – 1,   1,5 – 0,   1 – 1

● ● ●

Rok 2012 zaowocował założeniem nowego bloga, na którym miłośnicy książek historycznych publikują swoje recenzje i opinie. Jest nas już czternaścioro zapaleńców, chętnie przyjmiemy też nowych historiomaniaków. Z zasadami można się zapoznać tutaj.


Wzięłam udział w kilku wyzwaniach, w tym czterech nowych. Ich realizacja przedstawia się następująco:
Nobliści – 12, całkiem ładna miesięczna średnia wyszła;
Z półki – z założonych 16 książek przeczytałam 48, czyli maksymalną normę przekroczyłam trzykrotnie, byle tak dalej;
Wyczekane (początek w lutym) – 39;
Trójka e-pik (początek w październiku) – 22;
Z literą w tle (początek w listopadzie) – 14;
Wojna i... literatura (początek w listopadzie) – 6.

W przyszłym roku będę brała udział w zaczętych już wyzwaniach, jeśli będą kontynuowane, i jednym nowym, czytam fantastykę. To i tak sporo, więc już raczej na nic więcej się nie skuszę. ;)

22 kwietnia 2012

Mroczna Wieża. Czarnoksiężnik i kryształ

Czwarta część cyklu Stephena Kinga tylko nieznacznie posuwa akcję do przodu. Większość objętości książki zajmują wydarzenia retrospektywne, opowiadane przez Rolanda jego nastoletnie dzieje, po tym, jak został pełnoprawnym rewolwerowcem.
Coraz bardziej uderzają nawiązania do Władcy Pierścieni. Już tytuł sugeruje silny związek i zażyłość autora z dziełem Tolkiena. Dużą rolę odgrywa kryształ, w którym można dojrzeć wydarzenia dziejące się gdzieś daleko i który na patrzącego sprowadza szaleństwo. Brzmi znajomo, prawda? Pojawia się tu również znany już z pierwszej części Mrocznej Wieży czarnoksiężnik Walter, kierujący przygotowaniami do wojny, tym razem jako pełnomocnik właściwego przywódcy, posługującego się znakiem oka. Przeciwko potędze Dobrego Człowieka staje trzech młodocianych rewolwerowców i Susan, ukochana Rolanda – niczym znajomi nam hobbici pełnią kluczową rolę w najważniejszych wydarzeniach swoich czasów. Temu, kto lubi przygody ze Śródziemia, na pewno nie przeszkodzi to w delektowaniu się Mroczną Wieżą. Są także odniesienia do innych znanych tytułów, np. do Czarnoksiężnika z krainy Oz, wyjaśniane bezpośrednio w treści książki.
Jak dotąd cykl bardzo mi się podobał, dopiero w tym tomie pojawiły się dłużyzny. Najbardziej irytujące były w opisach ukrytej miłości Rolanda i Susan, wlokło się to i nudziło, aż chyba znudziło samego Kinga, bo wreszcie, gdzieś w połowie książki, napisał: „Prawdziwa miłość jest nudna, jak wszystkie mocne, wciągające narkotyki. Gdy opowie się już o oczarowaniu i odkryciu, pocałunki tracą smak, a pieszczoty stają się nużącą codziennością... choć oczywiście nie dla tych, którzy całują się i pieszczą, a otaczający ich świat wydaje się im bardziej kolorowy i bogatszy niż kiedykolwiek. Podobnie jak z każdym innym, wciągającym narkotykiem, pierwsza miłość interesuje tylko tych, którzy stali się jej niewolnikami.” (Albatros, 2004, s. 423). Na szczęście autor wziął sobie to do serca i pod koniec akcja ruszyła trochę z kopyta.
(Ocena: 4,5/6)

15 maja 2012

Koniec „Mrocznej Wieży” Stephena Kinga

To już ostatnie spotkanie z siedmiotomowym westernem. Trochę szkoda.
Świat rewolwerowców, potomków Artura Elda, powoli idzie naprzód i zatacza koła, nieuchronnie zmierzając ku zagładzie. Ostatni z rodu, Roland Deschain z Gilead, w narzuconej sobie misji dotarcia do Mrocznej Wieży pokonuje czas i kolejne rzeczywistości. Cel drogi, znajdujący się w środku wszystkich światów, jest sensem istnienia, na najwyższym poziomie zawierającym miejsce Stwórcy, podobno teraz puste. Brak ręki kierującej istnieniem prowadzi do zagłady kolejnych krain, do pękania Promieni, któremu towarzyszą spektakularne kataklizmy, do wyczerpywania się mechanizmów Strażników, zanikania technologii, wyciekania magii. Samozwańcze rządy Karmazynowego Króla przyspieszają ten proces.
Wędrując po wielu światach pośrednich, przechodząc przez nie w akompaniamencie bicia dzwonów, bohaterowie szukają tego jedynego, prawdziwego, poruszającego się w jednym, ściśle określonym kierunku, posiadającego głębię obcą innym światom. Świata kluczowego, najważniejszego ze wszystkich, w którym nie ma szans na poprawkę, jeśli coś nie uda się za pierwszym razem, w którym śmierć jest śmiercią naprawdę, nie do odwrócenia, w którym żyje i tworzy Autor, wymyślając w twórczym natchnieniu kolejne etapy wędrówki rewolwerowców.
W miarę zbliżania się do celu ka-tet Rolanda musi się rozpaść. W walce, rządzeni prawami przeznaczenia, odchodzą po kolei rewolwerowcy. Pożegnanie z poszczególnymi bohaterami musiało odbywać się w określonym porządku, bo tylko taki rytm spełniał wymogi ka. „Wyprawa ciągnęła się, a jej koszt okazał się wysoki... lecz żadne wielkie dokonania nie przychodzą łatwo.” (Albatros, 2008, s. 706) Dopiero pod koniec wędrówki Roland zdał sobie sprawę, że Mroczna Wieża, jakkolwiek ważna, nie jest jedyną rzeczą drogą jego sercu. Równie ważne jest wszystko, co wiąże się z jej celem: ścieżka Promienia, każdy napotkany rewolwerowiec, bo jest ich wielu w wielu napotkanych światach, każda walka, będącą kolejnym krokiem na drodze przeznaczenia, każde zwycięstwo przybliżające do celu, każde życie wojownika, nie na darmo oddane, każda róża i każda pieśń, przynoszące ulgę i nadzieję.
Podążając przez siedem tomów i tysiące stron Mrocznej Wieży, przywiązałam się do bohaterów, autentycznych, bardzo ludzkich, o bogatej, świetnie oddanej osobowości, i do ciekawych światów, czasem ledwie zarysowanych, a jednak pełnych, wyrazistych, pulsujących życiem, niczym doskonałe rysunki ołówkiem wykonane przez jednego z bohaterów, Patricka Danville’a, światów, które rewolwerowcy przemierzali wytrwale, wbrew piętrzącym się przeciwnościom, mimo strat własnych i ciągle grożącego niebezpieczeństwa – wszak trzeba wykonać robotę do końca. Podobało mi się zakończenie powieści. Przyznam, że trochę się go obawiałam po tak długiej drodze, wielu wątkach, dygresjach, splątaniu, ale King bardzo ładnie sobie poradził z zamknięciem cyklu. Na pewno nie jest to moje ostatnie spotkanie z twórczością Kinga, który mocno mnie zainteresował wieloma odniesieniami literackimi, między innymi do swoich powieści, czerpiąc z nich obficie i nawiązując w nich szczodrze do motywów z Mrocznej Wieży. Nie przeszkadzały mi bezpośrednie nawiązania do znanych dzieł, bo Autor ładnie je poprzetwarzał i dostosował do fabuły, dodając starym motywom świeżości i lekkości. Podobały mi się też zabawy rzeczywistością, w tym postacią samego autora jako bohatera cyklu, dystans i ironia, z jaką ją traktował, z przymrużeniem oka pisząc o swoich wadach i popularności.
(Ocena: 5/6)