10 kwietnia 2012

Mroczna Wieża. Ziemie jałowe

Trudno pisać o kolejnych częściach cyklu nie ujawniając zbyt wiele. Właściwie jest to niemożliwe, jeśli chce się odnieść do faktów z powieści. Ostrzegam więc, że jeśli ktoś nie czytał jeszcze Mrocznej Wieży, a ma taki zamiar, to dalsze czytanie tej opinii może mu zepsuć sporą część przyjemności. Chociaż wydawnictwo i tak postarało się ją zepsuć streszczając na okładce praktycznie całą fabułę (Albatros, 2005).
Ziemie jałowe opisują wspólną wędrówkę Rolanda, Susannah i Eddiego, a potem i Jake’a. Wyjaśnia się sprawa paradoksu czasowego i rozdwojenia pamięci wydarzeń związanych z obecnością Jake’a u boku Rolanda, pojawia się znowu sam Jake, w dość spektakularny sposób przedostając się do ginącego świata ostatnich rewolwerowców.
Bohaterowie pomału dojrzewają, pokonują demony dzieciństwa i młodości, każdy w swoim tempie. Eddie wyzwala się spod kompleksów brata, zaczyna doceniać własne umiejętności, zyskuje wiarę w swe siły i staje się samodzielnym człowiekiem. Susannah pokonuje dwie istoty wewnątrz siebie, walczące i niszczące się nawzajem, Dettę i Odettę. Jednocześnie wszyscy bohaterowie spotykają się w różnych czasach i rozmaitych okolicznościach, pomagają sobie wzajemnie nie wiedząc o tym, przekazują wskazówki w snach czy telepatycznie, podtrzymują na duchu. Wszyscy stają się rewolwerowcami.
W tym tomie nastąpią spotkania z rdzennymi mieszkańcami ziem, przez które muszą przejść bohaterowie, znaczące dla dalszej akcji. Czy ludzie ci będą pomocni czy wrodzy? Przecież w każdym świecie i w każdym czasie znajdą się osobnicy, dla których przednią rozrywką jest zabijanie, dręczenie, znęcanie się. Zawsze jednak są też tacy, którym zależy na ładzie i spokoju, doceniający piękno i dobro. A każdy rewolwerowiec musi, poddając się przeznaczeniu, podążać przed siebie mimo przeciwności, wbrew złym i dobrym, „naprzód, dopóki ktoś by go nie powstrzymał, a potem jeszcze kawałek, jeśli tylko starczyłoby mu sił” (s. 417).
King często odwołuje się do znanych utworów literackich i filmowych, w tym również do swoich powieści. Czasem są to nawiązania bezpośrednie, z wymienieniem autora bądź tytułu, a czasem tylko ogólnie znane motywy, jak chłopiec i róża czy turniej zagadek. Im dalej w Ziemie jałowe, tym bardziej nasila się wrażenie, że Świat Pośredni to może być Ziemia po tysiącleciach, po jakimś długotrwałym kataklizmie atomowym, pełna ciągle mutujących zwierząt i roślin oraz zdegenerowanych ludzi, obfitująca w drzwi, pełniące rolę wehikułu czasu. Zwłaszcza że wędrowcy co i raz natrafiają na urządzenia mające wiele cech wspólnych ze znanymi nam obecnie i napisy w języku zbyt przypominającym angielski, żeby uznać to za przypadkową zbieżność. Taki obraz ewentualnej dalekiej przyszłości Ziemi jest bardzo ciekawy, ale mocno przygnębiający.
Trzecia część cyklu nie rozczarowuje, Mroczna Wieża w dalszym ciągu trzyma w napięciu, ciekawi i zmusza do szybkiego przewracania kartek. Na szczęście wcześniej zaopatrzyłam się w tom czwarty i mogę od razu zacząć czytać.
(Ocena: 5/6)

2 komentarze:

  1. Należy pochwalić autorkę recenzji, że oceniając, uniknęła spoilerów, co zwykle bywa dość trudne.

    Zachęcam do kolejnych tomów. Choć całość czytałem dość dawno, pamiętam, że im bliżej końca, tym kartki przewracały się szybciej (z zaciekawienia rzecz jasna). Niestety dla palców (i kartek) każdy następny tom był bardziej kingowski pod względem objętości :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. :)

      Kolejne tomy czytam, mam je przygotowane na podręcznej, mocnej półce. ;)

      Usuń

Będzie mi miło, jeśli zostawisz komentarz dotyczący posta.
Proszę o nieskładanie mi życzeń świątecznych, bo świąt nie obchodzę, a inne uwagi najlepiej kierować na podanego maila, pocztę sprawdzam każdego dnia. Dziękuję! :)