1 lutego 2012

Czarno widzę

Jesienią, po konsultacjach na forum Maranty, kupiłam kilogram czarnej włóczki Shetland Yarnart (to znaczy mąż kupił po wskazaniu tejże kursorem). Pora może mało odpowiednia na dłubanie z czarnego, bo światło słabe, ale potrzeba taka była, żeby coś ciepłego na zimę wydziergać dla mojej kochanej teściowej. Miała być kamizelka, zupełnie prosta, bez udziwnień. Powstała taka:

Wzór bardzo prosty, na bazie ryżu:
1. 1 o.p., 1 o.l. - powtarzać
2. tak, jak schodzi z drutu
3. i 4. wszystkie prawe
Powtarzać rzędy 1-4.
Plisa wzorem francuskim robiona od razu, wykończenie wokół ramion też francuskim (zdecydowanie nie lubię nabierania oczek, zaraz po zszywaniu to najgorsza część roboty).

Na kamizelę poszła połowa włóczki (dobra jest, wydajna), więc trzeba było zagospodarować resztę. Wymyśliłam, że zrobię sweterek dla siebie, ale żeby już nie trzeba było zszywać to użyłam sposobu od góry. Pozostały mi wprawdzie do nabierania oczka na plisę, ale wobec rezygnacji ze zszywania to już dało się przeżyć. Sweter wyszedł tak:

Wzór też łatwy do zapamiętania:
Liczba oczek podzielna przez 6 +4.
1. powtarzać na zmianę: 4 o.p., 2 o.l., na końcu 4 o.p.
2.-6. robić tak, jak oczka schodzą z drutu
7. powtarzać na zmianę: 4 o.l., 2 o.p., na końcu 4 o.l.
8. robić tak, jak oczka schodzą z drutu
Powtarzać rzędy 1-8.
Żeby nie było za dużo tych schodków, rękawy zrobiłam gładkie, tylko na końcu dając częściowe powtórzenie wzoru. Plisa zrobiona jest lekko zmodyfikowanym wzorem głównym.

Na razie zdjęcia tylko na płasko (kamizelę trochę krzywo ułożyłam), jak wróci mój nadworny fotograf z aparatem to będą też na ludziach. :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Będzie mi miło, jeśli zostawisz komentarz dotyczący posta.
Proszę o nieskładanie mi życzeń świątecznych, bo świąt nie obchodzę, a inne uwagi najlepiej kierować na podanego maila, pocztę sprawdzam każdego dnia. Dziękuję! :)