2 stycznia 2012

Trylogia o kuzynkach

Próbowałam kiedyś czytać Andrzeja Pilipiuka którąś powieść o Wędrowyczu, ale nieszczególnie mi podeszła. Widocznie postać zapijaczonego egzorcysty nie współgrała z moimi ówczesnymi potrzebami czytelniczymi. Sięgając od niechcenia po Kuzynki, nie robiłam sobie szczególnych nadziei, że się spodobają. A tu niespodzianka – nie tylko pierwsza część trylogii, ale i kolejne podobały mi się bardzo, dając sporą porcję rozrywki. Bo nie oszukujmy się – to jest literatura lekka, łatwa i przyjemna. Oczywiście coś tam sobie przemyca, ale tak bokiem, mimochodem i nieznacznie. ;)

● ● ●

Kuzynki to historia znajomości trzech wyjątkowych kobiet. Stanisława Kruszewska była uczennicą Michała Sędziwoja z Sanoka, alchemika, który poznał sekret zamiany ołowiu w złoto i opracował receptę na eliksir wiecznej młodości; do tej tajemnicy dopuścił kilku swoich uczniów. Po wiekach na trop ciągle młodej prababki wpada Katarzyna Kruszewska, nader zdolna informatyczka pracująca w agencji rządowej. Na ich drodze pojawi się Monika Stiepankowic, księżniczka z bizantyjskiego rodu posiadająca niecodzienne zdolności. Więcej nie zdradzę, żeby nie psuć przyjemności czytania.
Najbardziej podobały mi się Kuzynki, ale Księżniczka była niemal równie dobra. Najsłabiej wypadły Dziedziczki, chociaż oceniłam je równie wysoko, na co mogła mieć wpływ zakamuflowana w mojej podświadomości tęsknota za spokojnym miejscem gdzieś poza miastem, z rozległą przestrzenią, drewnianym domem, spokojem i realizowaniem się przy kuchennym blacie – takie życie wybierają trzy przyjaciółki odzyskując dawny majątek Kruszewskich. Po drodze dokonują wielu spektakularnych czynów, rozwiązując zagadki, pokonując złych i wrednych, zabijając najgorszych. Nie obyło się bez ofiar po stronie dobra, ale dzięki temu trylogia jest znacznie ciekawsza.
Można przeczytać tylko jedną część, można nawet wybrać środkową, chociaż to niezbyt rozsądne, ale najlepiej poznać całość, bo dopiero w Dziedziczkach następuje rozwiązanie spraw rozpoczętych w Kuzynkach. Zachęcam do poznania całej historii – przyjemna lektura na kilka wieczorów, doskonała do odstresowania i odpoczynku po ambitniejszych tytułach, dostatecznie trzymająca w napięciu, żeby zaciekawić, i dość dobrze napisana, żeby dawała komfort czytania. Czytadło bardzo dobre w swojej klasie.
(Ocena: Kuzynki, Księżniczka, Dziedziczki – 5/6)

4 komentarze:

  1. O tak! Ta seria Pilipiuka jest świetna :) czytałam ją jakieś 10lat temu i ogromnie mi się podobała. W zeszłym roku postanowiłam ją sobie przypomnieć i sprawdzić, przy okazji, czy robi na mnie jeszcze tak duże wrażenie :) Mój odbiór książek został bez zmian. A Pilipiuka w ogóle b. lubię i czasami oceniam bezkrytycznie :)
    P.S. Czy my się "znamy" z Podaja? :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zamierzam spróbować też innych cykli Pilipiuka. Po takich fajnych kuzynkach może coś jeszcze mi się spodoba. ;) Może coś polecisz?
    Owszem, znamy się z podaja. A na fincie już jesteś? Bo ja się zadomowiłam. :) Jakbyś chciała - link jest po prawej. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Polecam "Operację Dzień Wskrzeszenia." zdecydowanie! Ale to nie seria, tylko pojedyncza powieść. Z serii to Jakub Wędrowycz. Ale to dość specyficzny bohater i nie każdemu musi się podobać, więc musisz sama sprawdzić. Jest to całkiem inny klimat niż w "Kuzynkach". Jest też seria "Oko jelenia", ale jeszcze jej nie czytałam. Fajne są też opowiadania "2586 kroków" i "Wampir z M-3".
    Co do Finty, to jestem zalogowana, ale jakoś nie umiem się tam rozkręcić. Ale zaglądam często :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Idzie już do mnie "Zagadka Kuby Rozpruwacza", opis brzmi interesująco. W bibliotece widziałam jakieś części "Oka jelenia", sprawdzę, czy są wszystkie (nie lubię czytać cykli bez dostępu do całości). Rozejrzę się też za "Operacją...". Dzięki za typy. :)

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi miło, jeśli zostawisz komentarz dotyczący posta.
Proszę o nieskładanie mi życzeń świątecznych, bo świąt nie obchodzę, a inne uwagi najlepiej kierować na podanego maila, pocztę sprawdzam każdego dnia. Dziękuję! :)