21 stycznia 2012

Jednak czytam dalej

Miałam już nie czytać cyklu Johna Flanagana, głównie ze względu na schematyczność, jaka drażniła mnie w pierwszym tomie (wspomniałam o nim wcześniej). I zrobiłabym błąd. Na szczęście ma latorośl, której Zwiadowcy bardzo się spodobali, namówiła mnie na przydźwigane z biblioteki kolejne tomy twierdząc, że ciąg dalszy jest lepszy od Ruin Gorlanu. I rzeczywiście, od drugiego tomu czytało mi się znacznie przyjemniej, czemu sprzyjała wartka akcja i jakby nieco lepszy warsztat autora (albo i kolejnych tłumaczy), wciągające czytelnika w świat o realiach zbliżonych do wczesnośredniowiecznej Europy, głównie Brytanii, ale i Gallii, Skandynawii oraz północnej Afryki.
Przygody Willa, Horace’a, Alyss i ich przyjaciół są okazją do przedstawienia atrakcyjnego świata średniowiecznych królestw, wojen, wypraw wikingów, walk mieczem, toporem czy przy pomocy łuku i strzał, konnych galopad, rozgryzania spisków, ujawniania zdrad i prób zrozumienia zjawisk niewytłumaczalnych. Bohaterowie dorastają w świecie brutalnym, rządzącym się twardymi prawami, gdzie niewolnictwo jest zwyczajną codziennością, a o każdy krok trzeba walczyć z żądnymi zysków i władzy przeciwnikami.
Świat Zwiadowców nie ogranicza się do krajów wzorowanych na Europie zachodniej i północnej. W swoich wędrówkach przyjaciele trafiają też do krain zamieszkałych przez pustynne plemiona, których pierwowzorem byli Arabowie, Tuaregowie i Beduini. Co ciekawe, nie mają kłopotów z porozumiewaniem się, jakoś wszyscy bez problemu rozumieją, co mówią nawet odległe plemiona – czyżby „wspólna mowa”? Takich uproszczeń jest oczywiście więcej, ale pomińmy je milczeniem, albowiem nie przeszkadzają one w rozkoszowaniu się emocjonującymi przygodami dzielnych wojowników. Cykl jest ciekawy nie tylko dla młodszych czytelników, również dorośli znajdą w nim rozrywkę.
W kolejnych tomach nieznacznie poprawiła się poprawność tekstu, ale kuleje jeszcze interpunkcja, napotkać też można liczne powtórzenia słów i niezręczne sformułowania niewyłapane przez redakcję i korektę albo po prostu nie wprowadzone przez składacza (nie każdy ma zwyczaj sprawdzania, co i jak wprowadził). Od starannie skądinąd wydanych książek oczekujemy jednak większej dbałości o szczegóły, zwłaszcza jeśli książki te przeznaczone są dla młodszego czytelnika, dla którego powinny być wzorcem poprawności językowej. Pozostaje mieć jednak nadzieję, że wydawca w przyszłości bardziej zadba o brak błędów.

● ● ●

Płonący most
Morgarath dąży do pokonania sprzymierzonych wojsk Araluenu, Celtii i Picty. Na usługach ma wargalów, kierowanych poleceniami bezpośrednio ze swego mózgu, i Skandów, najemników pływających po okolicznych morzach na wyprawy łupieskie. Misterny plan opiera się na zgraniu ataku kilku oddziałów wojsk, z których jeden ma przejść budowanym w tajemnicy mostem. Traf chciał, że na prawie ukończony most trafia zwiadowczy uczeń Will, znany nam z Ruin Gorlanu.
(Ocena: 5/6)

Ziemia skuta lodem
Will i Evanlyn jako niewolnicy płyną na statku Skandów do mroźnej krainy. Podróż morska, nieprzychylna pogoda, prymitywni woje, trudy i przeciwności losu hartują młodych bohaterów i ukazują, jak radzić sobie w nieoczekiwanych sytuacjach. Jednocześnie na ratunek Willowi wyrusza Halt, któremu w wędrówce towarzyszy Horace. Ta dwójka musi przemierzyć Gallię i Teutonię w drodze na północ. Pozornie prosta droga utrudniana jest co i rusz przez żądnych zysków wydrwigroszów, z którymi sprawnie radzi sobie Horace, przy okazji ćwicząc szermiercze umiejętności.
(Ocena: 5/6)

Bitwa o Skandię
Evanlyn zostaje uprowadzona przez temudżeińskiego jeźdźca. Pościg Willa za porywaczami Evanlyn kończy się desperacką próbą ocalenia dziewczyny. W ostatniej chwili przychodzi wsparcie w osobach Halta i Horace’a. Jednak nie tak łatwo zapomnieć o obecności temudżeińskich wojowników na skandyjskich ziemiach – kto, po zdobyciu Skandii, będzie kolejnym celem stepowych jeźdźców? Czwórka Aralueńczyków musi przekonać skandyjskiego oberjarla do wspólnej walki.
W tym tomie kończy się pewien etap życia Willa i jego przyjaciół.
(Ocena: 5/6)

Czarnoksiężnik z Północy i Oblężenie Macindaw
Kilka lat po walce w Skandii, po zakończeniu nauki, zwiadowca Will otrzymuje pierwsze samodzielne zadanie – zbadanie tajemniczych zjawisk, pojawiających się na północy, przy granicy z Pictą. Według okolicznej ludności odpowiedzialny jest za to czarnoksiężnik, rzucający uroki na każdego, kto wejdzie mu w drogę. Dziwna choroba barona Macindaw również ma być spowodowana czarem. Willowi pomaga w misji Alyss, przyjaciółka z czasów życia w sierocińcu; wkrótce też dołącza do nich Horace.
(Ocena: 5/6)

Okup za Eraka
W tej części cofamy się w czasie prawie o rok – Will jest jeszcze czeladnikiem, więc jeśli chcemy czytać według chronologii wydarzeń to powinniśmy sięgnąć po Okup za Eraka przed obydwoma tomami o Macindaw.
Oberjarl Erak postanawia wybrać się na łupieżczą wyprawę jak za dawnych lat. Niestety, wrogie ugrupowanie doprowadza do jego uwięzienia w dalekiej Arydii. Żeby nie umocnić wrogich oberjarlowi sił w Skandii, po okup Erak zwraca się do aralueńskiego króla Duncana. Na pomoc Erakowi wyrusza do Arydii księżniczka Cassandra wraz z grupą wypróbowanych przyjaciół.
(Ocena: 5/6)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Będzie mi miło, jeśli zostawisz komentarz dotyczący posta.
Proszę o nieskładanie mi życzeń świątecznych, bo świąt nie obchodzę, a inne uwagi najlepiej kierować na podanego maila, pocztę sprawdzam każdego dnia. Dziękuję! :)