20 sierpnia 2012

Wizyta

Nazwisko Stanisławy Fleszarowej-Muskat znane mi było głównie ze słyszenia. W młodości coś tam próbowałam czytać, ale czy to byłam jeszcze za młoda, czy też lektura była niezbyt dobrze dobrana do nastroju chwili – w każdym razie nie zachwyciło i wpadło do zakładki zapomnianych. Ostatnio jednak sporo się pisało o tej autorce w Biblionetce, więc musiałam sprawdzić, czy tym razem wybór okaże się lepszy. Padło na trylogię wojenno-powojenną: Pozwólcie nam krzyczeć, Przerwa na życie, Wizyta. Ostatni tom jest zwieńczeniem losów bohaterów, rozrachunkiem z przeszłością, powrotem do miejsca, w którym kiedyś spotkały się główne postaci, i próbą powrotu do czasu, jaki wtedy nimi rządził, do głodu, strachu i śmierci, bólu i przyjaźni mimo koszmaru wokół.
Magdalena i Gaston w drodze do Karlowych Warów niespodziewanie dla siebie samych skręcają do Edelheim, miasteczka, w którym się poznali i spędzili kilka wojennych lat. Krótka z założenia wizyta przeradza się na skutek nieoczekiwanych pragnień Magdaleny i nagłych, groźnych wydarzeń, w dłuższy pobyt, obfitujący w niespodzianki. Dwadzieścia lat po wojnie bawarskie miasteczko żyje swoimi problemami, starając się nie rozstrząsać przeszłości, spokojnie wychowywać dzieci, budować przyszłość. Ten spokój zostanie zakłócony nie tylko przez nagły przyjazd Magdaleny i Gastona, ale i przez plany Bernarda Lenza, nazisty, który już jako dziecko o skłonnościach bandyty (Pozwólcie nam krzyczeć) dawał się we znaki przeciwnikom zbrodniczego systemu.
Bardzo dobra i bardzo ważna powieść. Pokazuje, że mimo strasznych doświadczeń ciągle są ludzie gotowi znowu zboczyć na drogę zła, tacy, którzy niczego się nie nauczyli, niczego nie chcą pamiętać, którzy straszne doświadczenia wojny świadomie odrzucają i znowu chcą wywołać diabła z pudełka. Pocieszające jest jednak, że zawsze też jest jakieś wyjście, czasem niezbyt czyste, ale w słusznej sprawie usprawiedliwione i zawsze może znaleźć się ktoś, kto zapobiegnie złu, kto pamięta to, co pamiętać należy, przypomni tym, którzy zapomnieli i nie zgodzi się na powtórkę z holokaustu. Fleszarowa-Muskat daje dużo do myślenia, każe szukać odpowiedzi o sens życia w czas wojny i pokoju, o istotę człowieczeństwa. Wizyta jest wzmocnieniem wyrażonego w pierwszej części protestu przeciw wojnie i faszyzmowi. Dodatkowego uroku dodaje język powieści, prosty, a jednak doskonale oddający złożoność postaci i dynamikę wydarzeń, piękny i trafiający w samo sedno, bez zbędnych ozdobników. Polecam wahającym się!
(Ocena: 5/6)

● ● ●

Poprzednie części omówione są tylko pokrótce w postach podsumowujących: Pozwólcie nam krzyczeć, Przerwa na życie.

2 komentarze:

  1. "Zakładka zapomniane" - u mnie też. Ja wiem nawet, że na pewno czytałam całą trylogię (miałam wtedy gdzieś 15,16 lat), o której piszesz. To tam jest o faszyzmie?? I po co się było w młodości tak męczyć, kiedy i tak teraz trzeba przeczytać jeszcze raz;)
    Ja tam się wcale nie waham, tylko jak tu upchnąć to w kalendarzu lektur...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I trzeba, i warto jeszcze raz. :)
      Z upychaniem mam ten sam problem, pomagam sobie kolanem. ;)

      Usuń

Będzie mi miło, jeśli zostawisz komentarz dotyczący posta.
Proszę o nieskładanie mi życzeń świątecznych, bo świąt nie obchodzę, a inne uwagi najlepiej kierować na podanego maila, pocztę sprawdzam każdego dnia. Dziękuję! :)