16 lutego 2013

Komediantka

Władysław Reymont
Komediantka
Tower Press, 2000
s. 174

Janka Orłowska, młoda dziewczyna ze wsi, nie mogąc wytrzymać nudy życia na prowincji i protestując przeciw matrymonialnym planom ojca, wyjeżdża do teatru w Warszawie. Chce grać, rozwijać talent, być samodzielną i samowystarczalną, robiąc to, co kocha i co wydaje jej się w życiu właściwym. I udaje jej się, dopóki nie musi zarabiać, dopóki nie pozna biedy, nie doświadczy zazdrości, nie dozna upokorzeń i głodu.
Są istoty, które nie mogą żyć w przestrzeni pół i lasów, do szczęścia potrzebują miejskich murów, poklasku tłumów, sceny i kostiumów. Duszą się w ciasnym środowisku, gdzie ideałem męża jest solidny, z gruba ciosany chłop, majętny, bez problemów finansowych i rozterek duchowych, piszący listy, by odzyskać ukochaną. Uciekają do teatru, grać, bawić się, brylować – wtedy czują się kimś, czują, że coś znaczą, a inni się z nimi liczą. Taka była Janka – wcześnie osierocona przez matkę, niekochana przez ojca, apodyktycznego i surowego, szukała swojego miejsca w świecie.
Wyrosła z doświadczeń Reymonta, Komediantka jest opowieścią prawdziwą o ludziach, tu osadzoną w środowisku teatralnym, pełnym zazdrości o cudzy talent, obojętności na potrzeby innych, pięknych słów skrywających pogardę i zawiść. Wydawałoby się, że teatr, jako świątynia sztuki, skupia ludzi inteligentnych i mądrych, świadomych właściwych postaw życiowych – nic bardziej błędnego. To światek małostkowych, niewiele znaczących, przypadkowych postaci, obmawiających każdego, kombinujących i kopiących pod innymi dołki, wygryzających się nawzajem, pełen brudu moralnego i nieświeżych idei, a wręcz nienawiści: „Spoglądali na siebie z wściekłością i groźbą głuchą. Stara ich zawiść współzawodnicza wybuchnęła z całą siłą. Oni się nienawidzili jako artyści, bo sobie wspólnie i niepohamowanie zazdrościli talentu i powodzenia u publiczności.” (s. 46), „Nienawidziła wszystkich młodych kobiet, bo w każdej przeczuwała rywalkę, złodziejkę wydzierającą jej role i publiczność.” (s. 70).
Warto zapoznać się z Komediantką – pierwsza powieść Reymonta pełna jest doskonale nakreślonych postaci, żywych i barwnych mimo szarzyzny życia, opisanych stylem plastycznym, gotowym niemal na scenę czy do filmu. Czyta się to z dużą przyjemnością, nie tylko dla bohaterów, złożonych i przeżywających jakże ludzkie rozterki, ale i dla dramatyzmu fabuły, dobrze skomponowanej, trzymającej uwagę czytelnika. Powieść nie tyle dla miłośników teatru, ile dla kolekcjonerów charakterów ludzkich.
(Ocena: 5/6)

1 komentarz:

  1. Czytałam, mam. Też coś skrobnęłam.
    Świetnie ujęłaś sens tego światka, który chyba i dzisiaj nie jest tak do końca inny.))

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi miło, jeśli zostawisz komentarz dotyczący posta.
Proszę o nieskładanie mi życzeń świątecznych, bo świąt nie obchodzę, a inne uwagi najlepiej kierować na podanego maila, pocztę sprawdzam każdego dnia. Dziękuję! :)