8 lutego 2013

Kiełkujemy

Wcale nie dlatego, że wiosna się zbliża. Na kiełki zawsze jest czas, a najlepiej się sprawdzają zimą, dostarczając brakujących wtedy witamin i mikroelementów i urozmaicając dietę. Bardziej szczegółowe informacje na temat składników, zawartych w kiełkach, można znaleźć na tej stronie

Najbardziej lubię kiełkować fasolę mung, odpowiada mi jej smak. Niezła jest też adzuki. Obie są łatwe do kiełkowania, zachęcam więc początkujących do próbowania na nich. Kiełki można jeść właściwie z czymkolwiek, zarówno jako dodatek upiększający do obiadu, jak i na kanapki, zwłaszcza te posmarowane pastą czy pasztetem.

Fasolę mung płuczę i moczę w przegotowanej, ostudzonej wodzie, aż zrobi się gładka i pozbawiona zmarszczek. Wody musi być trochę ponad poziom fasoli. Używam do tego litrowego pojemnika po lodach, ma dostatecznie duży otwór i nie ma problemu z wydobyciem kiełków, tak jak bywa ze słoikiem.


Zazwyczaj zostawiam ją na noc i rano wygląda tak:


Co najmniej dwa razy dziennie, rano i wieczorem, chociaż czasem dodatkowo w czas obiadu, fasolkę płuczę i odsączam z nadmiaru wody. Najwygodniej mi to robić na sitku. Od tej chwili też po każdym przepłukaniu pojemnik przykrywam gazą lub ręcznikiem papierowym, przymocowanym do brzegów.
Wieczorem pierwszego dnia wygląda tak:


W tym momencie jest już na tyle kusząca, że zaczyna znikać, mniej więcej w porze płukania. ;)
Drugiego dnia rano to już całkiem pokaźne kiełki:


A do wieczora niewiele ich się zazwyczaj uchowa:


Na mądrej stronie, do której link podałam wcześniej, napisano, że najlepsze są trzeciego i czwartego dnia. Ja jednak najbardziej lubię je drugiego, bo potem pojawia się lekka nuta goryczki, która mi nie pasuje.
I jeszcze jedna uwaga: powyższe dotyczy świeżych ziarenek suchej fasoli mung. Jeśli zdarzy się, że część opakowania zostanie i zbliży się do terminu ważności, zwykle trzeba się uzbroić w cierpliwość, bo kiełki potrzebują nieco więcej czasu na każdy etap wzrostu. Niemniej warto spróbować, bo smak jest kuszący – najbliżej mu do świeżego groszku cukrowego, wyłuskiwanego z dopiero co zerwanych strąków.

3 komentarze:

  1. Super! Ja też choduję kiełki, ale najczęściej rzodkiewki. Fasoli mung jakoś mi nie posmakowały:)) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Witam. Zapraszam po wyróżnienie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja najbardziej lubię kiełki brokułów i rzodkiewki.

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi miło, jeśli zostawisz komentarz dotyczący posta.
Proszę o nieskładanie mi życzeń świątecznych, bo świąt nie obchodzę, a inne uwagi najlepiej kierować na podanego maila, pocztę sprawdzam każdego dnia. Dziękuję! :)