8 listopada 2011

Obrazki z zaułka

Nadżib Mahfuz, autor kilkudziesięciu powieści, laureat Nagrody Nobla z 1988 roku, określany jest mianem egipskiego Balzaca. W swoich powieściach przybliża nam codzienną egzystencję mieszkańców Kairu, ukazując miasto tętniące życiem, pełne wąskich uliczek i malowniczych zaułków. Pierwszą kairską powieścią Mahfuza jest Hamida z zaułka Midakk (Smak Słowa, 2010).
Na świecie trwa wojna, a w zaułku Midakk toczy się normalne życie. Zaułek leży nieco na uboczu wielkiego miasta. Zamknięty, tajemniczy świat tętni własnym rytmem: ktoś się zakochał, ktoś wyszedł za mąż, inny umarł czy też trafił do więzienia; niektórzy robią interesy, znajdują bądź tracą pracę, chorują i zdrowieją – ot, zwyczajność. Niewielki wycinek kairskiej społeczności we wszystkich przejawach codzienności. I nawet gdy w pewnym momencie wstrząsnęły zaułkiem tragiczne wydarzenia, to potem „spłynęło znowu dobrodziejstwo zapomnienia i obojętności. Jak zwykle płakano rankiem, jeżeli był powód do płaczu, i śmiano się wieczorem, a drzwi i okna skrzypiały rano, kiedy je otwierano, i wieczorem, kiedy je zamykano. Nic interesującego się nie działo” (s. 264).
Powieść zaczyna się leniwie, jak leniwie i zwyczajnie toczy się życie mieszkańców zaułka. Poznajemy poszczególnych ludzi żyjących na tej niewielkiej przestrzeni, ich ważne sprawy i marzenia. Mahfuz przedstawia nam kolejno sklepikarzy, drobnego kupca, swatkę, fryzjera, urzędnika, doktora, „króla” żebraków i bezdomnego nauczyciela. Ich życie toczy się według ustalonego trybu, uwarunkowane przeznaczeniem i zastanymi regułami społecznymi. Jednak ich spokój zostaje w pewnym momencie zburzony, kilka niecodziennych wydarzeń powoduje wrzenie i akcja zaczyna toczyć się wartko, by doprowadzić do tragicznego końca.
Był moment, gdy zaułek Midakk skojarzył mi się luźno z Tortilla Flat i następnymi powieściami Steinbecka, gdzie fabuła również kręci się wokół niewielkiej, zamkniętej grupy ludzi. Może to też dlatego, że Mahfuz potrafi malować zwyczajność pięknymi słowami, które się „widzi” i czuje, jakby się było uczestnikiem w opisanej grze. Tak potrafią pisać tylko najwięksi: Steinbeck, Faulkner, Mann...
Hamida z zaułka Midakk to pierwsza powieść Mahfuza, jaką przeczytałam. Jest zdecydowanie dobra, chociaż spodziewałam się czegoś nieco bardziej wciągającego. Może to ta leniwa narracja na początku spowodowała uczucie niedosytu... Na pewno jednak sięgnę po następne dzieła Autora, zwłaszcza że na półce czekają Opowieści starego Kairu, uważane za najlepszą jego powieść.
(Ocena: 4/6)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Będzie mi miło, jeśli zostawisz komentarz dotyczący posta.
Proszę o nieskładanie mi życzeń świątecznych, bo świąt nie obchodzę, a inne uwagi najlepiej kierować na podanego maila, pocztę sprawdzam każdego dnia. Dziękuję! :)