17 listopada 2011

W płaszczu i ze szpadą

Aleksandra Dumas nikomu przedstawiać nie trzeba. Wiele jego powieści czytanych jest chętnie do dzisiaj i przez młodzież, i przez dorosłych. A dorobek ma ów Autor pokaźny.
Jakiś czas temu postanowiłam odświeżyć sobie młodzieńcze lektury i sprawdzić, czy jestem jeszcze w stanie znieść powieści płaszcza i szpady. Zaczęłam ostrożnie od Trzech muszkieterów, gotowa odłożyć książkę, jeśli wyda mi się zbyt nieciekawa. Nie odłożyłam. A po skończeniu pierwszej części od razu przeszłam do drugiej – W dwadzieścia lat później czytało mi się równie dobrze. Żeby nie wyjść poza ramy czasowe zaraz potem sięgnęłam po Wicehrabiego de Bragelonne, którego wcześniej nie miałam okazji poznać. I dopiero ta ostatnia część nieco mnie rozczarowała dłużyznami, tłumaczeniem rzeczy oczywistych i zbędnym rozwleczeniem akcji – zdecydowanie za długa, ale nie było aż tak źle, żeby mnie to zniechęciło.
Wbrew początkowym obawom trylogia o muszkieterach bardzo szybko mnie wciągnęła. Sporo pozapominałam, więc przygody czterech przyjaciół i ich służących były znowu zajmujące, a chwilami nawet zaskakujące. Śledziłam je wprawdzie już nie z wypiekami na twarzy jak w młodości, ale ze znacznie większym zaciekawieniem niż współczesne awanturnicze produkcje traktujące o zbliżonych czasach, jakie miałam okazję poznać w ostatnich miesiącach. Dumas ma styl lekki i płynny, chociaż nie podobały mi się wplatane czasem wyjaśnienia narratora zewnętrznego, bo działały na akcję jak cugle ostro ściągnięte na konia, ale było ich na szczęście dość mało. Wyraziście odmalowane charaktery pozwalają nam skierować sympatię ku pozytywnym bohaterom, a znielubić tych złych i wrednych. Wzorem szlachetności i statecznej mądrości jest Atos, sprytu i przebiegłości – d’Artagnan, dobroduszności i naiwności – Portos, a prawości i miłości – Aramis. Wszyscy doskonale władają bronią, są dzielni i nieprzekupni, zawsze pełni pomysłów, jak wydostać się z tarapatów. Ich przyjaźń jest niezłomna, nawet wystawiona na poważną próbę, gdy los postawił Atosa i Aramisa w obozie przeciwnym d’Artagnanowi i Portosowi, sprostała wyzwaniu i pozwoliła im nie tylko nie sprzeniewierzyć się sobie wzajemnie, lecz umocniła nawet łączące ich więzi – zgodnie z dewizą „jeden za wszystkich, wszyscy za jednego”. Również czarni bohaterowie, jak Milady, odmalowani są doskonale, wręcz krwiście i soczyście, wzbudzając w czytelniku żywe emocje, choć może niekoniecznie sympatię.
Wszystkie trzy powieści pełne są przygód, intryg, tajemnych spotkań, namiętności, miłości, galopad i pojedynków. W każdej intryga rozgrywa się w otoczeniu dworów królewskich Francji i Anglii i dostojników dzierżących w obu krajach najwyższą władzę. W Trzech muszkieterach opiera się na prezencie ofiarowanym przez królową zakochanemu księciu Buckinghamowi – brak klejnotów może Annę Austriaczkę przywieść do zguby, do czego dąży wszechpotężny kardynał Richelieu. W drugiej części osnuta jest wokół utraty tronu (i głowy) przez króla angielskiego Karola Stuarta, a także zamieszek spowodowanych przez lud paryski domagający się ustąpienia kardynała Mazariniego. W Wicehrabim natomiast najpierw dwaj muszkieterowie dopomagają synowi ściętego Stuarta, Karolowi II, odzyskać tron Anglii, a potem pozostali knują intrygi przy boku głównego intendenta Fouqueta – tu znowu ich przyjaźń zostaje wystawiona na próbę. Tu także przeżywamy po królewsku objawiającą się miłość Ludwika XIV do dwórki Luizy de la Valliere, narzeczonej Raoula de Bragelonne.
Trochę szkoda, że w trzeciej części tempo tak mocno zwalnia. Wlokące się, zbyt szczegółowe rozmowy i niepotrzebne wyjaśnienia za bardzo stopują akcję i frustrują czytelnika przyzwyczajonego już do wartkiej narracji. Mimo to trylogia warta jest poznania i jako klasyka gatunku, i jako po prostu dobra powieść przygodowa. Zdecydowanie lepsza od wielu niezbyt udanych prób dorównania mistrzowi powieści płaszcza i szpady.
(Oceny: Trzej muszkieterowie – 4,5/6, W dwadzieścia lat później – 4,5/6, Wicehrabia de Bragelonne – 4/6)

1 komentarz:

  1. Musze przyznać, że do tej pory nie miałam okazji zapoznać się z twórczością Dumas'a. "Trzech muszkieterów" znam jak każdy, widziałam filmy i wiele o nich słyszałam, ale niestety, nie czytałam... Czas to nadrobić :)

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi miło, jeśli zostawisz komentarz dotyczący posta.
Proszę o nieskładanie mi życzeń świątecznych, bo świąt nie obchodzę, a inne uwagi najlepiej kierować na podanego maila, pocztę sprawdzam każdego dnia. Dziękuję! :)