11 września 2011

Muffiny eksperymentalne

Zaczęło się od wizyty w piekarni. Aguti dojrzała czekoladowe muffiny, co zachęciło nas do pieczenia. Po powrocie do domu dziecię ochoczo zabrało się do roboty. Rozpuściła tabliczkę gorzkiej czekolady ze szklanką mleka, a w misce wymieszała 2 szklanki mąki, 2/3 szklanki brązowego cukru, po łyżeczce proszku do pieczenia i sody, odrobinę cukru waniliowego i garść rodzynek. Po ostygnięciu czekolady (część ulotniła się tajemniczym sposobem ;)) wlała ją wraz z roztrzepanym jajkiem do suchych składników i z grubsza wymieszała. Potem wystarczyło ponakładać do papilotek, posypać krokantem i wstawić do nagrzanego piekarnika. Po upieczeniu konieczne okazało się szybkie studzenie, żeby się nie poparzyć. ;)
Muffiny wyszły bardzo czekoladowe, delikatnie słodkie, lekko wilgotne. Musiałam się spieszyć ze zrobieniem zdjęcia. :)

1 komentarz:

  1. Nutinko- czekolada ma rzeczywiście tendencję do " ulatniania " się .... w obecności dzieci :-))
    Powodzenia w prowadzeniu nowego bloga :-))

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi miło, jeśli zostawisz komentarz dotyczący posta.
Proszę o nieskładanie mi życzeń świątecznych, bo świąt nie obchodzę, a inne uwagi najlepiej kierować na podanego maila, pocztę sprawdzam każdego dnia. Dziękuję! :)