10 grudnia 2013

Friedrich Dürrenmatt – powroty do klasyki

Friedrich Dürrenmatt to pisarz powieści niebanalnych. Jego kryminały i sensacje mają w sobie coś więcej niż tylko element rozrywkowy, lekka forma służy zadawaniu pytań ważnych i znaczących dla egzystencji i moralności ludzi. Powieści są krótkie, ale dają do myślenia, jeśli ktoś ma ochotę się zadumać nad kondycją ludzkości i stosunków międzyludzkich.

● ● ●

Grek szuka Greczynki: Komedia prozą
(Grieche sucht Griechin: Eine Prosakomödie)
tłum. Maria Gero-Rożniewicz
PIW, 1979
Drobny urzędnik, typowy podwładny zastępcy zastępcy, zamieszcza ogłoszenie matrymonialne: Grek szuka Greczynki. Odpowiada na nie piękna i zmysłowa Chloé, roztaczająca wokół wszystkich niezapomniany czar. Od chwili spotkania Chloé zaczynają na Arnolfa Archilochosa spadać same dobrodziejstwa: awans na dyrektora, darowizna wielkiego domu, limuzyna z szoferem. Pojawiają się też przyjaciele na najwyższych stanowiskach, życzliwi i pomocni. Wszystko jest cudownym snem, dopóki Archilochos nie zorientuje się, z kim właśnie wziął ślub.
Groteskowe sytuacje i absurdalny humor mieszają się z tematyką poważną, skłaniającą do zadumy. Świetnie napisana, wartka opowieść, zawierająca sporo życiowej prawdy, przyjemna w czytaniu.
(Ocena: 5/6)

Sędzia i jego kat
(Der Richter und sein Henker)
tłum. Teresa Jętkiewicz
PIW, 1979
Historia kryminalna z rywalizacją w tle. Jest trup śledczego, który zbierał informacje o Kastmannie, dawnym znajomym swojego przełożonego, Bärlacha. Sprawę o zabójstwo prowadzi inny podwładny, Tschanz. Misternie poprowadzona intryga znajdzie kulminację w ostatniej rozmowie policjanta z zabójcą, ukazując psychologiczną przewagę śledczego, który niemal od początku wiedział, kogo ściga, ale chciał przy okazji zakończyć sprawę z Kastmannem.
Za kryminałami nie przepadam, ale tu jest coś więcej: kluczową rolę odgrywają ludzkie namiętności, ich psychologia, niuanse wychodzące w pozornie nic nieznaczących rozmowach.
Powieść zekranizowano w 1975 pod tytułem Koniec gry (reż. Maximilian Schell).
(Ocena: 5/6)

Kraksa
(Die Panne)
tłum. Andrzej Wirth
Atext/Marabut, 1996
Alfredo Traps, mąż i ojciec, jest przedstawicielem handlowym firmy działającej w branży tekstylnej. W trakcie jednej z wielu podróży po kraju psuje mu się samochód, przez co zmuszony jest przenocować w małej miejscowości, u sympatycznego staruszka. Wieczór, który początkowo zapowiadał się dość nudno, nieoczekiwanie nabiera smaczku na skutek zainscenizowanego procesu, w którym rolę oskarżonego o morderstwo gra Traps.
W miarę rozważań o winie, mimowolnym bądź celowym spowodowaniu śmierci, robi się coraz poważniej. Traps uświadamia sobie coś, czego dotąd nawet nie podejrzewał, i zaczyna traktować zabawny dotąd proces bardziej serio. Dobra kolacja przy przednich winach zamienia się w tragifarsę, nadając nowy wymiar znanemu powiedzeniu: dajcie mi człowieka, a znajdę zbrodnię, jaką popełnił.
(Ocena: 5/6)

Zlecenie albo O obserwacji obserwatora obserwatorów
(Auftrag oder vom Beobachten des Beobachters der Beobachter)
tłum. Iwona Kotelnicka
PIW, 1993
Znany psychiatra wynajmuje dziennikarkę F., aby przeprowadziła śledztwo w sprawie śmierci jego żony – kto ją zabił, w jaki sposób zginęła i dlaczego ciało jej znaleziono na pustyni w Afryce. F. wkrótce wpada na trop mordercy, ale sama prawie staje się jego ofiarą. Na szczęście jednak była obserwowana, co pozwala odpowiednim służbom wkroczyć w decydującym momencie.
Jak wskazuje tytuł, jest to opowieść o obserwacji i obserwatorach: psychiatra obserwował żonę, ktoś obserwuje F., obserwatora obserwuje policja i wywiad, a oni są również obserwowani przez satelitę itd. – czy można jeszcze liczyć na chwilę samotności, bez wszędobylskiej obecności obserwatorów?
Ciekawostką opowieści jest jej forma – 24 zdania, często wielostronicowe. Nie wiem, jak te zdania czyta się w oryginale, ale tłumaczenie niestety często sprawia wrażenie wymuszonego – przecinek jest tam, gdzie aż się prosi o kropkę i normalne zakończenie zdania albo chociaż średnik, aby zachować formę.
(Ocena: 4/6)

Obietnica
(Das Versprechen)
tłum. Kazimiera Iłłakowiczówna
PIW, 1979
Powieść kryminalna. Emerytowany komendant policji opowiada pisarzowi kryminałów o ciekawej sprawie, którą miał okazję nadzorować. W niedalekiej wsi została zamordowana dziewczynka, a przesłuchiwany jako podejrzany handlarz, który znalazł zwłoki, popełnia w areszcie samobójstwo. Okazuje się również, że nie jest to pierwsze morderstwo dziecka w okolicy – jeszcze dwie dziewczynki straciły życie w taki sam sposób w odstępie kilku lat. Inspektor Matthäi składa matce zamordowanej Gretki obietnicę, że znajdzie zabójcę. Nie wierząc w winę handlarza, szuka śladów, kojarzy fakty i zastawia pułapkę, w którą ma szansę wpaść morderca. Obsesja może jednak zniszczyć najsilniejszą osobowość, doprowadzić do obłędu. Zwłaszcza gdy jest logicznie uzasadniona.
Wokół tej fabuły komendant prowadzi rozważania o kondycji powieści kryminalnej, możliwe rozwiązania śledztwa, wersje wydarzeń, jakie mogły mieć miejsce, ich prawdopodobieństwo i sensowność istnienia. Ciekawe studium śledztwa.
Najpierw powstał scenariusz do filmu (W biały dzień, 1958 r.), a dopiero na jego podstawie powieść Obietnica (1958). Potem były jeszcze trzy ekranizacje, w 1994 (Zimne światło dnia, reż. Rudolf van den Berg), 1997 (Śmierć w biały dzień, reż. Bernd Eichinger, Nico Hofmann) i 2001 (Obietnica, reż. Sean Penn). Ten ostatni film jest całkiem niezły, chociaż trochę zbyt amerykański; przydługie wprowadzenie nabiera tempa w drugiej połowie i kończy się ciekawie.
(Ocena: 5/6)

Organa sprawiedliwości
(Justiz)
tłum. Małgorzata Łukasiewicz
Czytelnik, 1995
Publicznie dokonane zabójstwo wydaje się być najłatwiejsze do osądzenia. Wyrok skazujący zostaje jednak uchylony w procesie rewizyjnym, w którym zwrócono uwagę na błędy proceduralne i możliwy inny scenariusz zdarzeń. Pamięć świadków się zaciera, wydarzenia nabierają innej wymowy na skutek doniesień prasowych, opinii postronnych i upływu czasu. Doktor h.c. Isaac Kohler wychodzi na wolność i udaje się w podróż po świecie. W tym czasie jego mimowolny wybawca spisuje swoją wersję wydarzeń i żegna się z życiem.
Powieść wymęczona przez Dürrenmatta, pisana na przestrzeni kilkudziesięciu lat, jest też pewnym wyzwaniem dla czytelnika. Liczne, bardzo drobiazgowe wtrącenia, życiorysy pomniejszych bohaterów, spowalniają czytanie i rozpraszają niepotrzebnie uwagę. Fabuła za to jest niezła, zwłaszcza z końcowymi dopowiedzeniami, które dopiero wyjaśniają tło i motywy ludzkich działań.
(Ocena: 4/6)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Będzie mi miło, jeśli zostawisz komentarz dotyczący posta.
Proszę o nieskładanie mi życzeń świątecznych, bo świąt nie obchodzę, a inne uwagi najlepiej kierować na podanego maila, pocztę sprawdzam każdego dnia. Dziękuję! :)