23 września 2014

Limes inferior

Janusz A. Zajdel
Limes inferior
Iskry, 1987

Wiele jest w literaturze powieści, ukazujących w krzywym zwierciadle otaczającą nas rzeczywistość pod pozorem wizji przyszłości – wyróżnia się wśród nich powieść Limes inferior, powstała pod koniec lat siedemdziesiątych XX wieku, podejmująca tematykę szeroko pojętej wolności, równości i bezpieczeństwa społeczeństw Ziemi.
Sneer jest drobnym kombinatorem w Argolandzie, świecie podzielonym na warstwy – w zależności od poziomu inteligencji, sprawdzanego testami, zalicza się każdego człowieka do klasy od szóstej, najniższej, do zerowej, grupującej ludzi najmądrzejszych. Przynależność do grup warunkuje dochody i możliwość zarobkowania; pracować można od grupy trzeciej wzwyż, pozostali dostają odgórnie ustaloną ilość środków pozwalających na przeżycie. Sneer jest zaklasyfikowany do grupy czwartej, bez obowiązku pracy, chociaż jego inteligencja wskazuje na zerowca – to celowe działanie przynoszące pokaźne dochody i pozwalające na wygodne życie. Do dnia, w którym okaże się, że rzeczywistość wcale nie wygląda tak, jak mu się dotąd wydawało.
Świat wykreowany przez Zajdla przypomina system totalitarny: odgórnie sterowany niewidocznymi na pierwszy rzut oka sznurkami, z pozorną równością. To świat, w którym każdy ma tyle, na ile zasłużył, dostając środki finansowe wystarczające na przeżycie, ale nic więcej, świat kombinatorów, czarnego rynku dóbr oficjalnie niedostępnych, pokątnej wymiany walut; świat, w którym wszystko da się załatwić, trzeba tylko wiedzieć komu i ile dać; można również przejść do wyższej czy niższej grupy, w zależności od potrzeb czy pragnień. Narzędziem kontrolującym ludzi są klucze, które umożliwiają płacenie za wszystko, co chce się kupić, jak i śledzenie kroków każdego człowieka. System pozornego nagradzania wyższej inteligencji powoduje, że wielu ludzi pragnie uszczknąć dla siebie kawałek tego tortu i za wszelką cenę pnie się w górę, jak najbliżej szczytu. Problem w tym, że ten szczyt okazuje się nie całkiem tym, czego się spodziewali.
Świetna powieść, należąca już do klasyki polskiej SF. Początkowo wydaje się zwykłą opowieścią, jakich wiele, ale im bardziej czytelnik zagłębia się w treść, tym więcej odkrywa analogii i tematów do przemyślenia. Antyutopia socjologiczna Zajdla opisuje świat oparty na konsumpcji, gdzie wolność wyboru jest złudna, a równość dostępu do dóbr jedynie pozorna. Problem w tym, że Autor wzorował swój świat na tym prawdziwym, w którym żył, na Polsce lat siedemdziesiątych, i tego właśnie świata niuanse opisał tak realistycznie. Nie do końca udało mu się natomiast przewidzieć rozwój techniczny, ale to akurat w Limes inferior nie jest najważniejsze. Nie do końca podobało mi się też zakończenie, jakby za szybko ucięte i zbyt happy, no ale nie można mieć wszystkiego. ;)
(Ocena: 5,5/6)

● ● ●
„Wolny czas to ten, którym możemy dysponować wedle własnego uznania. Największym bogactwem człowieka jest czas, który pozostaje z życia po odliczeniu wszystkich godzin wypełnionych obowiązkami wobec społeczeństwa i koniecznymi staraniami o zapewnienie sobie możliwości materialnego istnienia.” (s. 6)
„Należy zwrócić uwagę, że historia wykazała także powierzchowność innego sądu, wywodzącego się ze starożytności, a głoszącego, iż lud potrzebuje jakoby tylko chleba i igrzysk. Nieraz mogli się przekonać różni późniejsi władcy, że otrzymawszy sam chleb, lud niechybnie zapyta zaraz o masło i wędlinę, bojkotując najatrakcyjniejsze nawet igrzyska.” (s. 80)
„Jeśli współczesność chce coś ukryć przed ludźmi, historia po dziesiątkach lat nie ma szans dogrzebania się prawdy. Zamiast niej znajduje tylko artefakty, misternie utkane legendy modyfikujące prawdę, spreparowane na użytek ówczesnego społeczeństwa i tak głęboko zaszczepione w świadomości pokoleń, że stają się prawdą zastępczą, której obalenie po latach nie leży w niczyim interesie. Przeciwnie, mogłoby to wstrząsnąć podstawami od lat budowanej rzeczywistości.” (s. 120-121)
„Idiota, z natury rzeczy, nie jest w stanie ocenić stopnia swojego własnego zidiocenia nawet przez porównanie z innymi, normalnymi ludźmi. A cóż dopiero, kiedy wszyscy nagle zaczynają idiocieć! [...] Jak wśród ślepców królem jest jednooki, tak wśród idiotów mędrcem może być debil.” (s. 124)

6 komentarzy:

  1. Zajdla wprost uwielbiam. Dawno już poznałam wszystkie jego dzieła i niekiedy do nich powracam. Szkoda, że tak młodo odszedł z tego świata.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, zwłaszcza że nie dokończył Drugiego spojrzenia na planetę Ksi, bo rozwijało się bardzo obiecująco.

      Usuń
  2. Widzę, że spodobał ci się Zajdel. ;) Moją ulubioną powieścią tego autora jest "Cylinder van Troffa" - zakończenie jest tam bardziej satysfakcjonujące niż w powyższej książce, tak sądzę. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zajdel spodobał mi się już kilkadziesiąt lat temu, teraz tylko podniosłam ocenę. ;) Powtórki "Cylindra" na razie nie planuję, chociaż kto wie...

      Usuń
  3. Ładnie to napisałaś, mnie się tak nie udało, za duży miałam chaos w głowie po przeczytaniu.
    http://mcagnes.blogspot.com/2011/05/limes-inferior-janusz-zajdel-bedzie.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż musiałam przejrzeć, co napisałam. ;)
      Twoja opinia mi się podoba, paradoksalnie przez ten chaos, który bardzo ładnie pokazałaś. :)

      Usuń

Będzie mi miło, jeśli zostawisz komentarz dotyczący posta.
Proszę o nieskładanie mi życzeń świątecznych, bo świąt nie obchodzę, a inne uwagi najlepiej kierować na podanego maila, pocztę sprawdzam każdego dnia. Dziękuję! :)