28 maja 2014

Życie na północy

Anne B. Ragde
Ziemia kłamstw (Berliner Poplene)
Raki pustelniki (Eremittkrepsene)
Na pastwiska zielone (Ligge I gronne enger)
tłum. Ewa M. Bilińska
Smak Słowa, 2011-2012

Północna Norwegia, podupadające gospodarstwo, choroba i śmierć – taka jest na początku sceneria trylogii Anne Ragde. Bohaterowie są bardzo malowniczy, każdy jest indywidualnością, każdy został doskonale przedstawiony. Umierająca matka zostawia gospodarstwo na głowie swojego najstarszego syna, Tora. Jej mąż jest mężczyzną bezwolnym, jak się zdaje, zajmującym się tylko czytaniem o wojnie i oglądaniem telewizji, niezainteresowanym niczym innym. Pozostali synowie to Margido, stary kawaler prowadzący zakład pogrzebowy, i Erlend, homoseksualista mieszkający w Danii. Obaj nie interesują się rodziną od lat. Do tego Torunn, córka Tora, nieznająca rodziny, samotna, kochająca zwierzęta, zwłaszcza psy. Przy okazji nagłej choroby seniorki rodu wszyscy spotykają się, rozmawiają, poznają od nowa, usiłując rozwiązać problemy, które dotknęły ich rodzinne gniazdo.
Bardzo dobra powieść obyczajowa (podzielona zupełnie niepotrzebnie na trzy tytuły), z zimnym, skandynawskim klimatem, niedopowiedzeniami, nieporozumieniami z przeszłości, brakiem akceptacji dla nieznanego i stagnacją, którą zburzyć może tylko potężne tąpnięcie, dramat czy nawet rewolucja. Nagła konieczność przebywania ze sobą ludzi dotąd sobie dalekich, mimo pokrewieństwa, wyzwala nowe uczucia, powraca więzi, rodzi zażyłości. Trudno niektórych bohaterów polubić, ale trzeba podziwiać kreacje psychologiczne, jakie autorka przedstawiła. Nieco mniej podobał mi się język powieści, urywany, czasem niezręczny, surowy niemal jak klimat Norwegii, chociaż nie wiem, czy to zasługa Autorki, czy niedopracowanie redakcji. Nie wyglądają też dobrze niektóre decyzje redaktora, czy to stylistyczne, czy typograficzne (czemuż, na bogów, w książkach roi się od pogrubień tego, co powinno być kursywą? Kursywa ma wyróżniać tekst, zwracać na niego uwagę, natomiast pogrubienie wskazuje, że jest on dużo ważniejszy niż otaczające go słowa, co zupełnie nie zgadza się z kontekstem.).
Zdecydowanie warto przeczytać, ale koniecznie ciągiem, bez przerywania – to tak naprawdę jedna, długa powieść.
(Ocena: 5/6)

2 komentarze:

  1. Jakze sie ciesze, ze i Tobie przypadla do gustu ta powiesc. Ja bylam nia zafascynowana.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten skandynawski klimat, prawda? :)
      Byłoby jeszcze lepiej, gdyby nie te redakcyjne dziwności, dla mnie irytujące.

      Usuń

Będzie mi miło, jeśli zostawisz komentarz dotyczący posta.
Proszę o nieskładanie mi życzeń świątecznych, bo świąt nie obchodzę, a inne uwagi najlepiej kierować na podanego maila, pocztę sprawdzam każdego dnia. Dziękuję! :)