27 października 2013

Amber

Roger Zelazny
Dziewięciu książąt Amberu 
(Nine Princes in Amber)
tłum. Blanka Kuczborska
Iskry, 1989

Amber to świat prawdziwy, inne, liczne światy to jego Cienie. Synowie Oberona, książęta Amberu, mogą przemieszczać się między cieniami jednocześnie je tworząc. Korzystają z tej umiejętności dla każdego celu, i tego bardziej, i tego mniej szlachetnego: by się ukryć, przeczekać niełaskę, schować przed nasłanymi mordercami, przygotować kolejną ofensywę, jak również, by schować to, co nie powinno być znalezione przez braci – konkurentów do opuszczonego tronu. Bo tron jest pusty – Oberon zniknął, nikt nie wie gdzie. A pusty tron to pokusa dla synów władcy, przynajmniej kilku z dziewięciu pozostałych przy życiu.
Głównymi pretendentami do korony są Corwin i Eryk, najsilniejsi i najbardziej charyzmatyczni. Chwilową przewagę zdobył Eryk, który skazał brata na niepamięć i wielowiekową poniewierkę na Ziemi, jaką znamy. Corwin budzi się w szpitalu, nie pamięta kim jest ani jak się tam znalazł, ale podejmuje grę, śmiało i bez wahania. Po trochu zaczyna sobie przypominać, skąd pochodzi i ile znaczy, i planować odzyskanie swojego miejsca w ukochanym Amberze. Potem jest klasycznie: szukanie sprzymierzeńców, kompletowanie wojska, zdobywanie broni – i przedwczesny atak, bez dostatecznego rozpoznania, bez planu awaryjnego, odważny i szaleńczy, z nikłą szansą na powodzenie. Już chociażby za tę niefrasobliwość w planowaniu i za setki tysięcy zabitych spotyka go zasłużona kara.
Bohaterami są głównie książęta, silni ponad miarę i odważni aż do głupoty, twardzi dla siebie i innych, nieobliczalni, okrutni i bezlitośni, wyćwiczeni w szermierce i różnych sposobach zabijania, o nadnaturalnych zdolnościach i umiejętności komunikowania się mentalnie, a także przemieszczania za pomocą Atutów, specjalnie dla nich sporządzonych kart. Za nic mają dobro poddanych, najważniejsza jest władza i Amber, bo swój świat kochają nad życie, oczywiście najlepiej pod własnymi rządami. Taki jest Corwin, który jako narrator opowiada swoje dzieje, i taki zdaje się być Eryk. Pozostali bracia i siostry grają role pomocnicze, opowiadając się za jednym lub drugim liderem.
Klasyka fantasy, którą trzeba poznać, chociaż niekoniecznie będzie się do niej wracać. Napisana bardzo oszczędnym, wręcz suchym stylem, opisuje walkę o tron, jej kolejne odsłony i kolejne ofiary. Zelazny beznamiętnie, obojętnie nawet relacjonuje drogę Corwina do wytyczonego celu, niewieloma słowami kreśląc światy Amberu i Cieni, chociaż potrafi ładnie odmalować elementy przyrody i czasem każe swojemu bohaterowi zachwycać się naturą. Tylko gdy wkłada w usta Corwina jakieś wyjaśnienia, motywy nim kierujące, tok rozumowania konieczny do podjęcia decyzji, decyduje się na dokładniejsze opisy, popadając w przydługie dywagacje. Początkowo trochę mi przeszkadzała ta suchość relacji, jakby z raportu, który nie może zawierać zbyt wielu słów – pewnie już się przyzwyczaiłam do współczesnych powieści, najczęściej zawierających ich zdecydowanie za dużo. Mimo tych drobnych niedoskonałości, akcja toczy się wartko, od razu wrzucając czytelnika w sam środek tajemnicy, zaciekawiając i trzymając w napięciu, a dzięki ledwie zarysowanym konturom światów pozwalając wyobraźni tworzyć własne wizje, co trzeba uznać za zaletę raczej niż wadę.
(Ocena: 4,5/6)

● ● ●

[Ostrzeżenie: opisy kolejnych tomów cyklu mogą zawierać spojlery!]

Karabiny Avalonu (Guns of Avalon)
tłum. Piotr W. Cholewa
Iskry, 1989
Corwin po ucieczce z więzienia zbiera siły, by ponownie spróbować odzyskać dziedzictwo po ojcu. W tym celu musi zebrać armię i wyposażyć ją w jedyną broń palną, która działa w Amberze, a której sekret odkrył wiele lat wcześniej. Komponenty do tej broni znajdują się w Avalonie, stworzonym niegdyś przez niego Cieniu. Po drodze musi się zmagać z produktami własnej klątwy, rzuconej w chwili gniewu i nienawiści, bez refleksji o konsekwencjach dla jego ukochanej krainy. Z właściwym wyczuciem dramatyzmu przybywa do Amberu w chwili walki z dziećmi Chaosu.
(Ocena: 4,5/6)

Znak Jednorożca (Sign of the Unicorn)
tłum. Piotr W. Cholewa
Iskry, 1995
Trzeci tom cyklu jest bardziej statyczny niż poprzednie. Zawiera głównie wyjaśnienia wcześniejszych wydarzeń, opowiadane przez osoby, które miały na nie wpływ. Corwin ma okazję trochę więcej sobie przypomnieć i lepiej zrozumieć układ sił, jaki się wytworzył, gdy go nie było w Amberze. Przepychanki między rodzeństwem, triumwiraty, chwilowe koalicje, polityka i strategia, przewaga jednych nad innymi – wszystko to obrazuje stosunki w rodzie Oberona. Pojawia się też Jednorożec, zwiewny duch opiekuńczy rodziny, czuwający nad tymi, którym władza należy się z nadania ojca.
(Ocena: 4/6)

Ręka Oberona (The Hand of Oberon)
tłum. Piotr W. Cholewa
Iskry, 1993
Czwarty tom Amberu nie zaskakuje. W dalszym ciągu na pierwszym planie są spiski i knowania, kolejno zawiązywane porozumienia i zmieniające się koalicje. Coraz większe znaczenie ma Klejnot, a centrum walki o władzę przemieszcza się ku nowo odkrywanym Wzorcom. Niebagatelną rolę odegra w walce tytułowa ręka Oberona, w kluczowym momencie pomagając tym dobrym i uniemożliwiając złym zapanowanie nad światem.
(Ocena: 4/6)

2 komentarze:

  1. Witam wieczorową porą :)
    Melduję, że dodałam recenzję do wyzwania "Czytamy Fantastykę"
    uciekam życząc Ci miłego wieczoru :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam, czytałam...i bardzo lubię tę serię o Korwinie i następną o jego synu .

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi miło, jeśli zostawisz komentarz dotyczący posta.
Proszę o nieskładanie mi życzeń świątecznych, bo świąt nie obchodzę, a inne uwagi najlepiej kierować na podanego maila, pocztę sprawdzam każdego dnia. Dziękuję! :)